Avon Care, masło kakaowe - ukojenie dla skóry.

21:43

Hej!

Dziś o masełku, które podczas ostatnich upałów (od kilku dni jest chłodniej, więc ufff!, ale upały mają wrócić w najbliższym czasie...) uratowało moją skórę. Mowa o maśle kakaowym z linii Avon Care. 

Dlaczego uratowało?


Otóż - nie jestem zwolenniczką opalonej skóry. Powiedziałabym wręcz, że takiej nie cierpię. Kocham swoją ekstremalnie jasną karnację i gdybym mogła, wcale nie wystawiałabym się na słońce. Niestety, jest to nieuniknione - głównie z racji tego, że moja córka jest zakochana w spacerach na słońcu, a dobra mama jest w stanie zrobić dla dziecka wszystko (tu dodam, że na zewnątrz wychodzimy tylko w bezpiecznych godzinach)... ;) Nawet za cenę własnego cierpienia - niestety, natura obdarzyła mnie bardzo jasną karnacją, która - wbrew pozorom - niemal natychmiast "łapie" słońce, w wyniku czego ekstremalnie szybko się opalam (na szczęście bez oparzeń, od razu na brązik), a co za tym idzie - na rękach, ramionach, plecach, dekolcie oraz twarzy wyskakują mi bolesne, swędzące, piekące podrażnienia posłoneczne. W moim przypadku, są to drobne, suche plamki, które niemiłosiernie mi dokuczają. Znikają po kilku dniach, ale bezpośrednio po pojawieniu się, niesamowicie pieką i swędzą. Okropne uczucie i bardzo męczące. 


Jak co roku, plamki zawitały i w ostatnie upały - mimo filtra 50 na górnej części ciała. Sięgałam po wszystkie masła w swojej kolekcji, ale żadne nie było w stanie ukoić mojej skóry - jedno było zbyt tłuste, drugie zbyt szybko się wchłaniało i nie było żadnego efektu, trzecie kleiło się na słońcu i tak w kółko, aż przypomniało mi się, że w zapasach mam świeżo zamówione masło z Avonu. Planowałam zacząć go używać gdzieś w okolicach jesieni, ale desperacja zwyciężyła - i tu muszę przyznać, że zrobiłam dobry krok. 


Masło pięknie pachnie (kakaowo, ale jest to delikatny zapach, który nie przytłacza), łatwo się rozsmarowuje - mimo treściwej, gęstej konsystencji, ekstremalnie! szybko się wchłania (zdecydowanie najszybciej z moich wszystkich maseł), pozostawiając skórę BARDZO długotrwale nawilżoną i odżywioną, bez tłustego, lepkiego filmu. Przyjemna, miękka warstewka znika dopiero po wieczornym prysznicu, ale skóra wciąż nie jest wtedy sucha, nie swędzi. Masło nie powoduje żadnego dyskomfortu na słońcu. 

Produkt ten idealnie ukoił moją wymęczoną słońcem skórę - po użyciu go, przestałam się drapać, a plamki już mnie tak nie męczyły. Skóra była odprężona i gotowa na kolejną porcję słońca. 

Zauważyłam jeden minus - kosmetyk szybko znika z pudełeczka. ;) No cóż, najważniejsze jest to, że działa!

A ja wyposażyłam się też w inny filtr 50 (pokazywałam ostatnio, firmy Mustela), który - mam nadzieję - uchroni moją skórę przed następnymi podrażnieniami. 

Znacie to masełko? A może macie jakieś inne sposoby na kojenie skóry? 

You Might Also Like

10 komentarze