Natura i Rossmann - podsumowanie zakupów.

21:24

Hej!

Na blogach panuje teraz szał na haule zakupowe, związane z ogromnymi promocjami na kolorówkę, jakie miały miejsce ostatnio w drogeriach Natura oraz Rossmann. Ja też poczyniłam zakupki, jednak moje są dość drobne - mimo wszystko, postanowiłam się pochwalić moimi zdobyczami. ;)

Tym razem, jakoś nic nie przykuło mojego wzroku - a jak przykuło, to już tego nie było. Cóż, takie życie. ;) Może następnym razem uda mi się upolować te produkty, których teraz nie udało mi się już nigdzie dostać.

Moje zakupy wyglądają więc następująco:



3 odcienie Maybelline, Color Tattoo - Endless Purple, Turquoise Forever i Timeless Black. Chciałam więcej kolorów, ale nie było - albo były, ale obmacane od góry do dołu... Macania kosmetyków nie będę w ogóle komentować, bo na usta (a raczej - na palce) ciśnie mi się tylko "żal.pl". Wracając jednak do cieni - są cudowne. Żałuję, że tak późno zaczęłam z nimi pracować, bo są naprawdę bardzo trwałe, a do tego pięknie wyglądają. Najbardziej polubiłam czerń - odkąd ją mam, noszę ją non stop na powiekach i jej trwałość zawstydziłaby niejeden "supertrwały" eyeliner. Planuję zakupić więcej kolorów. Pewnie wszystkie... ;) Po przecenie - ok 13zł/szt. 

Błyszczyk Lovely, Kiss Kiss Lips - moje polowanie na pomadki Lovely i Wibo skończyło się marnie, bo nie było z czego wybierać, szczerze mówiąc... Cieszę się więc z tego, co mam. ;) Błyszczyk jest super, fajnie nawilża, ładnie wygląda - będzie "spoko" na lato i o to chodziło. ;) Ma fajną, żelową konsystencję, piękny połysk i delikatny kolorek. Dobrze smakuje i całkiem długo się trzyma. Po przecenie - około 4zł. 

Błyszczyk Wibo, Spicy Lip Gloss - rewelacja! Nie wiem, czy powiększa usta, bo ja w sumie powiększenia nie potrzebuję, jestem zadowolona ze swoich warg, ale za to fantastycznie wpływa na ich ukrwienie i wygładza je przy okazji. Usta naprawdę pieeeeką! po użyciu go. ;) W pewnym momencie, jak pocierałam wargą o wargę, to pieczenie zrobiło się aż zbyt intensywne, nieźle szczypało. ;) Co do wyglądu błyszczyka na ustach - niedługo wstawię recenzję, ale bardzo mi się podoba. Mokra tafla z mieniącymi się na różne kolory drobinkami - bardzo letni efekt. Po przecenie - około 4zł. 

Olejek do ust Wibo, brzoskwinia - miałam kilka razy te olejki, jak byłam duuuużo młodsza. Pamiętałam, że były niezłe, więc z czystego sentymentu sięgnęłam po brzoskwinkę i rzeczywiście - dobrze zapamiętałam ich właściwości. Olejek fajnie nawilża i ładnie wygląda na ustach. Buteleczka - owszem, infantylna, ale co z tego? :) Jestem sentymentalna i mi się podoba, o! ;) Po przecenie - ok 3,50zł. 

Błyszczyk My Secret, Dress Up - nie miałam takiego koloru w swojej (ogromnej... dziś sobie to uświadomiłam...) kolekcji błyszczyków, więc ten odcień szybko rzucił mi się w oczy na półeczce w Naturze. Jest to kolejny, przyjemny błyszczyk do ust - jaśniutki, o dobrym kryciu, fajnej trwałości. Nie mam mu nic do zarzucenia - na pewno będę używać przy mocniejszym makijażu oczu, albo latem - bez makijażu oczu. ;) Po przecenie - 5,99zł. 

Róż Sensique, Velvet Blush - a w zasadzie nie róż, tylko bronzer, o fajnym odcieniu. Na zdjęciu wyszedł nieco zbyt ciepły, w rzeczywistości jest to chłodny, ciemny odcień brązu, o przeciętnej pigmentacji, dzięki czemu efekt można fajnie budować. Po przecenie kosztował nieco ponad 3 zł, a mi brakowało jakiegoś małego bronzerka do podręcznej kosmetyczki - ten jest "jak znalazł". ;) 

No i... tyle. Myślę, że to niewiele, ale uwierzcie mi - moje szafki pękają w szwach... 

A jak wyglądają Wasze zakupy? 

You Might Also Like

11 komentarze