Ulubieńcy 2014 #1.

22:00


Hej!

Przyszedł czas na ulubieńców, których bardzo dawno nie było... Jakoś zapominam o tym cyklu notek... ;) W każdym razie, dziś zebrałam do kupy "najulubieńszych" ulubieńców ostatnich miesięcy, którzy prezentują się następująco: 




1. Avon, Little Black Dress - wróciłam do tego zapachu po latach i pokochałam na nowo. Jest elegancki, delikatnie słodki, ma w sobie też nutę świeżości. Nie mogę wyjść z zachwytu na jego temat i w ostatnim czasie używam non stop. ;) 

2. Lovely, paletka Nude Make Up Kit (recenzja) - ostatnio często po nią sięgam. Nie sprawia mi najmniejszych problemów, a tworzy idealny makijaż dzienny. Dobrze współpracuje z pędzlami Hakuro, a tych jest sporo w mojej kolekcji i chyba najczęściej po nie sięgam - paletka i pędzle tworzą ze sobą zgrany zespół. Dodatkowo, na moich nietłustych powiekach cienie te trzymają się cały dzień. 

3. H&M, rozświetlacz Nude Glow - nietypowy odcień, świetna pigmentacja, piękna tafla i doskonała trwałość to cechy tego rozświetlacza, który kosztował mnie aż 5zł... ;) Dodatkowo, opakowanie jest piękne i bardzo eleganckie. Kosmetyk jest miękki, a na kościach policzkowych przepięknie się mieni - niby "Nude Glow" (tak się nazywa odcień), a jednak ma w sobie też lekko fioletowe i różowe odcienie. 

4. Avon, tusz SuperShock - słyszałam o nim dużo dobrego i u mnie też się sprawdza. Ma fajną, gigantyczną, silikonową szczotkę, która - mimo swojego imponującego rozmiaru - nie brudzi powieki. Tusz ładnie buduje rzęsy, choć przy zbyt wielu warstwach zaczyna się nieco grudkować. Jest trwały, nie osypuje się. Taki codzienniak. ;) 

5. Avon, krem Light Moisture - o tym kremie wspominałam już setki razy, może w końcu doczeka się porządnej recenzji... ;) Jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych produktów z Avonu, wracam do niego regularnie, opakowanie po opakowaniu, już od kilku lat. Odświeża, nawilża, wchłania się błyskawicznie, fajnie koi buzię i do tego pięknie pachnie. 

6. Max Factor, tusz Excess Volume Extreme Impact - zanim dostałam go do testów, naczytałam się na jego temat wiele złego - że niby skleja, warstwy ze sobą nie współpracują, szczoteczki są złe, a potem nie da się go domyć... W takich momentach dochodzę do wniosku, że ludzie czasem naprawdę nie umieją używać kosmetyków... Uważam go za rewelacyjny produkt, który robi z moich mega wymagających rzęs piękne firanki, które nie opadają w ciągu dnia i są cały czas idealnie czarne, mocno widoczne i świetnie podkręcone. Przerobiłam już naprawdę bardzo wiele tuszy i ten jest jednym z najlepszych - jeśli nie najlepszym - jakich miałam okazję używać. Wkrótce pojawi się tutaj obszerna recenzja na jego temat. 

7. Mariza, korektor rozświetlający pod oczy - kupowałam go z lekką dozą niepewności, bo co może robić korektor za niecałe 10zł? Ano, może dużo. Może: mieć bardzo dobrą pigmentację, trzymać się cały dzień bez szwanku, nie ciemnieć, posiadać ładny, jaśniutki odcień - jak widać, cena nie zawsze świadczy o jakości produktu, bo ten jest rewelacyjny. Mam go od jesieni i powoli go dobijam, ale na pewno kupię następne opakowanie, bo jest to świetny, świetny, świetny korektor. Ostatnio używam go praktycznie non stop, na zmianę z Affinitone, choć po Marizę sięgam częściej. ;) 

8. Maybelline, pomadka Baby Lips Cherry Me - bardzo fajna, lekka pomadka o dobrych właściwościach odżywczo-nawilżających, dająca lekki kolorek na ustach. Zaprzyjaźniłyśmy się i jest to przyjaźń z pewnością na dłużej. ;) Obecnie posiadam jeszcze jeden odcień, Peach Kiss i jest równie dobra, ale na moich ustach bezbarwna - nie ma też takiego fajnego smaku, jak Cherry Me. ;) 

9. Vipera, mineralny liner, 03 Smoky (recenzja) - no cóż, nadal jest to moja "brwiowa" miłość. ;) 

10. Lovely, pomadka ochronna z aloesem i mentolem - bardzo dobra pomadka, moim zdaniem lepsza, niż Tisane, który przez długi czas był moim ulubieńcem w tej kategorii, jednak Lovely przewyższa go tym, że jest w wygodnym opakowaniu - nie trzeba się babrać, a właściwości takie same. W dodatku ma fajny smak, ale to już kwestia gustu... ;) 

11. Cien, koncentrat do rąk S.O.S. - ostatnio często robię coś z wodą albo z kolei ćwiczę robienie pazurków żelowych, a lampa nie działa dobrze na moje dłonie - tak samo, jak woda. Koncentrat przynosi mi natychmiastową ulgę, fajnie nawilża i szybko się wchłania. W dodatku ma malutkie opakowanie, dzięki temu mogę go ze sobą nosić w torebce, co często robię. 

12. Avon, perełki brązujące Arabian Glow - nie wiem, czy w obecnej ofercie są dostępne dokładnie takie same perełki, bo występują na pewno w innym opakowaniu. Swoje dostałam od siostry, która kupiła je w drugiej połowie 2012. roku i nie używała - bo są dla niej zbyt czerwone. Ja jednak poszłam o krok dalej i używam ich na całe policzki. Niewielka ilość pięknie ozłaca i ociepla, tworząc egzotyczny rumieniec. ;) Perełki są bardzo dobrze napigmentowane i trzymają się bardzo długo, a w ciągu dnia wcale nie bledną. Podejrzewam, że ta mała, niepozorna "puszeczka" starczy mi na następne 789 lat... ;) 

13. Eveline, serum Advance Volumiere - nie rozstaję się z nim już od dawna. Aktualnie zużywam 3. opakowanie. Jest to fantastyczna baza i "ochraniacz" pod tusz do rzęs. Bardzo lubię ten produkt. 

To by było na tyle. Znacie te produkty, lubicie?  

You Might Also Like

16 komentarze