Denko 2014 #1.

21:16

Hej!

Czas na obiecane kilka dni temu denko - wybaczcie, że dopiero dzisiaj, ale moje sprzęty (laptop i lustrzanka) nie mogły się ze sobą dogadać... No ale, dziś się udało, więc wkraczam. ;)

Tak jak obiecałam, denko jest dość duże - w ciągu ostatnich tygodni zużyłam aż 24 produkty! Biorąc pod uwagę fakt, że terminatorem kosmetyków nie jestem i zużywanie ich zajmuje mi zazwyczaj duuuużo czasu, uważam to za bardzo satysfakcjonujący wynik. 


Z racji tego, że biorę udział w akcji 2 zużycia - 1 zakup na blogu Kamili (baner po prawej), to 24 zużycia pozwalają mi na 12 zakupów - do tej pory w ramach tej akcji kupiłam 6 produktów i w najbliższym czasie nie planuję nowych zakupów. Planuję za to następne zużycia! ;)


1. Deba, odżywka z olejkiem arganowym - kupiłam w wakacje w Biedronce, w zestawie z szamponem, o którym za chwilę... Co ja mogę powiedzieć o tej odżywce? Sama nie wiem. Nic specjalnego, taki tam ułatwiacz rozczesywania... Nie zauważyłam żadnych innych właściwości. Męczyłam i męczyłam, aż w końcu odżywka ujrzała dno. Nareszcie. Nie kupię ponownie. 

2.  Dove, maska do włosów Intensive Repair - fajna maska. Co prawda, pełna oblepiaczy i chwilowych ulepszaczy, ale generalnie moje włosy wyglądały po niej bardzo ładnie... Do tego fajnie pachniała i miała przyjemną konsystencję - dobrze mi się jej używało. Nie wiem jednak, czy wrócę, bo nie jest to do końca taka pielęgnacja, jaką lubią moje włosy. Nie wiem, czy kupię ponownie. 

3. Fructis, szampon Goodbye Damage - naczytałam się o nim dużo dobrego, więc jak miałam okazję zakupić na promocji za 6zł, to od razu wrzuciłam do koszyka... Jeszcze tego samego dnia użyłam i... Rozczarowanie. Włosy oklapnięte, bez życia, swędzący skalp i brak świeżości już na drugi dzień po myciu... Temu szamponowi mówię stanowcze NIE. Dobrze, że nie tylko ja myję włosy u mnie w domu - inni domownicy pomogli mi go zużyć. Nie kupię ponownie. 

4. Deba, szampon przeciwłupieżowy - kolejny bubel. Znów to samo - swędzący skalp, oklapnięte włosy bez życia, a do tego jeszcze więcej łupieżu (po czasie doszłam, co go powodowało - detergenty w szamponach, w chwili obecnej moje włosy akceptują jedynie szampony dzieciowe).
Nie kupię ponownie. 

5. Joanna, maska do włosów Argan Oil - miałam (wątpliwą) przyjemność testowania większości kosmetyków z tej serii i byłam bardzo zawiedziona, bo są beznadziejne... Ani szampon, ani odżywka, ani tym bardziej maska nie podpasowały moim włosom... Obojętnie, jak ich używałam - czy razem, czy osobno, po użyciu moja czupryna była w opłakanym stanie... Maskę wykończyłam w roli zmiękczacza do włosia pędzli, czasem użyłam jej też do golenia nóg. Nie kupię ponownie. 

6. Timotei, szampon z różą z Jerycha "moc i blask" - hmmm, kolejny produkt, który nie wzbudził raczej mojej sympatii, ale krzywdy też mi nie zrobił... Zużyłam i tyle, ale nie wrócę do niego. Nie kupię ponownie.


7. ZSK, hydrolat z róży bułgarskiej (recenzja) - fajny, naturalny produkt do tonizacji twarzy. Delikatny, łagodny i przyjemny, choć zapach nieco mnie męczył. Nie jest to jednak mój ideał, jeśli chodzi o hydrolaty, bo do tej pory najbardziej spodobał mi się miętowy i jestem jemu wierna. Nie wiem, czy kupię ponownie.

8. Isana, oliwkowy krem do rąk - bardzo fajny krem, to moja druga już jego tubka. Naturalny skład, dobre działanie - lepszy jednak na wiosnę i wczesną jesień, niż na zimę, bo na mrozy jest zbyt lekki. Ładnie pachnie, szybko się wchłania i fajnie odżywia łapki. Można go też użyć jako odżywki do włosów ;) (nie, nie żartuję). Kupię ponownie. 

9. BeBeauty, płyn micelarny (recenzja) - fajny, tani płyn o którym wspominałam już naprawdę wielokrotnie... Ostatnio nieco drażni moje oczy, ale być może jest to wina aktualnej buteleczki - zweryfikuję to w przyszłości. Przez jakiś czas trąbili w necie, że go wycofują ze sklepów - była to bzdura, micel dalej jest i na razie będzie. Kupię ponownie. 

10. BeBeauty, peeling do stóp - stara wersja tego kosmetyku była moim ulubieńcem w tej kategorii, jednak ta jest dużo, dużo słabsza... Poprzedni peeling był mocnym, skutecznym zdzierakiem, a w nowej odsłonie drobinek jest zbyt mało i nie są one aż tak ostre, a ja wymagam od peelingu do stóp dobrego zdzierania. Nie kupię ponownie. 

11. Avon, Far Away - perfumy wszystkim znane. Na zdjęciu flakon z jakiejś starej edycji limitowanej czy coś takiego - dostałam od przyjaciółki, jeszcze w liceum i przez nadmiar innych zapachów dopiero teraz je zużyłam. Mam już oczywiście nową butelkę. ;) Kupię ponownie. 

12. Carex, mydło antybakteryjne Aloe Vera - lubię mydła tego typu, kupuję na zmianę z Dettolem, choć do tego drugiego mam dystans, bo wersja lawendowa spaliła mi kiedyś dłonie, no ale... ;) Aloesowy Carex ładnie pachnie, fajnie się pieni i dobrze myje łapki, a o to w nim chodzi. Do tego jest wydajny - takie opakowanie starczyło mi na 1,5 miesiąca wielokrotnego używania w ciągu dnia przeze mnie i mojego męża. Teraz używam wersji nawilżającej. Kupię ponownie. 

13. Isana, antyperspirant w kremie - dość przyjemny produkt, delikatny, ładnie pachnący i u mnie skuteczny, ale przy mojej minimalnej potliwości każdy produkt tego typu się sprawdza... Nie mam swojego ulubieńca w tej kategorii, więc pewnie kupię ponownie.

14. Bielenda, 2faza Awokado - męczyłam, męczyłam... I wymęczyłam. Niezła dwufaza, skuteczna i szybka, choć wersja oliwkowa jest lepsza - ta z awokado jest niby delikatna, a zdarzało się, że piekły mnie po niej oczy... Czego nie zanotowałam przy wersji oliwkowej, której aktualnie używam. Nie wiem, czy kupię ponownie. 


15. Miyo, tusz Big Fat Lashes Smoky - słaby tusz. Grudkuje, kruszy się i nie robi niczego szczególnego z moimi rzęsami, a do tego jest bardzo suchy już przy pierwszym użyciu... Mam w zapasach jeszcze jedno opakowanie, wrzuciłam do torebki i używam jako tuszu awaryjnego...
Nie kupię ponownie.

16. Golden Rose, tusz Cat Walk - bubel. Jedyne, co w nim było okej, to szczoteczka...
Nie kupię ponownie.

17. Rimmel, tusz Scandaleyes Lycra Flex - nie był zły, ale też nie był dobry... Przeszkadzała mi jego duża szczotka. Nie powodował efektu WOW na moich rzęsach. Kolejny tusz, którego miałam dwa opakowania - drugie oddałam mamie. Nie kupię ponownie. 

18. Eveline, tusz Big Volume Lash - czytałam o nim dużo dobrego, zanim kupiłam i troszkę się zawiodłam, ale nie był też zły. Całkiem ładnie podkreślał moje rzęsy, ale szybko się kruszył.
Nie wiem, czy kupię ponownie. 

19. Gosh, tusz Extreme Lenght'n'Build - całkiem okej. Taki zwyklak, do użytku codziennego. Moje rzęsy były ładnie przyciemnione i rozczesane. Nie do końca odpowiadała mi jego konsystencja - dość sucha od samego początku. Plus za malutką, wygodną szczoteczkę, która nie brudziła powieki. Nie wiem, czy kupię ponownie. 

20. Max Factor, tusz 2000 Calorie Curved Brush - tusz, który lubię i do którego wracam. Mam w planach wypróbowanie wersji z inną szczoteczką. Kupię ponownie. 

21. Eveline, serum do rzęs Advance Volumiere - mój must have. Mam wrażenie, że jak nałożę go przed maskarą, to ochroni moje rzęsy przed zniszczeniami podczas tuszowania i noszenia tuszu na nich... Poza tym, nałożony przed tuszem sprawia, że rzęsy po wytuszowaniu są jeszcze ładniejsze, dłuższe, grubsze, bardziej podkreślone. Aktualnie zużywam już 3 opakowanie. Kupię ponownie.

22. Bell, Ladycode, tusz Extreme Long - porażka. Nic dodać, nic ująć. Nie kupię ponownie.

23. Manhattan, tusz Ultimate Definition - jak wyżej. Nie kupię ponownie. 

24. Maybelline, tusz Volum' Express - tę serię tuszy bardzo lubię i wracam do nich regularnie. Ładnie wyglądają na moich rzęsach, są trwałe, a ich konsystencja się nie zmienia przez cały czas używania ich. Kupię ponownie.

Co myślicie o moim denku? Bo mi nasuwa się jeden wniosek - nie jest ono zbyt "pozytywne", większość produktów to buble, do których nie wrócę... No cóż. 

Znacie te produkty? Macie podobne zdanie? Piszcie koniecznie! 

You Might Also Like

36 komentarze