Nude'tude od theBalm - uwielbiam!

12:30

Hej!

Już dawno obiecałam kilku osobom notkę na temat tej paletki, więc nareszcie jest! ;) 

Nude'tude to kosmetyk dość kultowy. Długo się nie zastanawiałam nad jej zakupem, gdy nadarzyła się okazja, aby nabyć ją w nieco niższej niż zwykle cenie. Lubię palety tego typu - czyli takie, w których znajdują się cienie zarówno na dzień, jak i na wieczór. Jeśli jednak myślicie, że jest to typowa paleta klasycznych nudziaków, będziecie nieco zawiedzione. 



Nude'tude to paletka bardzo niepozorna z wyglądu - klasycznie, jak na theBalm, opakowanie zrobione jest z grubego kartonu, ciężko je zniszczyć. Jest eleganckie i bardzo mi się podoba. Paletka zamykana jest od środka na magnes, dzięki czemu nie musimy przy niej grzebać paznokciami (oj, ile nerwów ja straciłam przy Sleeku, gdy podczas otwierania którejś z ich palet niejednokrotnie zadarłam sobie lakier...). 


W paletce znajduje się 12 odcieni, które tworzą razem gramaturę 11,08g (dziwna wielkość, no ale). Na zużycie kosmetyku mamy 12 miesięcy, w co ja oczywiście nigdy nie uwierzę. Takie kosmetyki się nie psują po roku. Regularna cena tej paletki to około 110zł. 


No i tutaj zaczyna się bajka - odcienie! Jak widzicie na powyższym zdjęciu, nie są to typowe nudziaki. Mało tutaj matów, bo jedynie 5, a też nie są to typowe, tępe maty - niektóre z nich wyglądają na lekką satynkę po nałożeniu na powiekę. Pozostałe odcienie, czyli te perłowe, drobinkowe, rozświetlające, są niesamowite. Tak pięknych i lekkich w aplikacji odcieni nie mam w żadnej innej palecie (nawet moje Ingloty są nieco bardziej oporne na pędzel, niż Nude'tude). Dla mnie ta paletka jest idealna pod wieloma względami - jest przede wszystkimi uniwersalna, ponieważ ja lubię rozświetlenie na oku i wykończenie tego typu mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, nie jestem jakąś specjalną fanką matów. 


Cienie mają doskonałą pigmentację - powyższa próbka przedstawia jedynie ich wygląd po lekkim muśnięciu cienia palcem. Można z nich wyciągnąć dużo, dużo więcej, ale bałam się przyciskać je mocniej, bo są bardzo miękkie, wręcz kremowe. Fantastycznie się przy tym blendują, nie ma najmniejszego problemu z rozcieraniem cieni na powiece, a efekt końcowy wygląda pięknie.  

Znajdziecie tutaj zarówno ciepłe, jak i chłodne odcienie. 

A tak cienie prezentują się na oczku (użyte Selfish, Sultry, Serious i Stand-offish):

W chwili obecnej jest to jedna z moich ulubionych palet. Bardzo często po nią sięgam, co widać na jednym z powyższych zdjęć. ;) Kocham ją całym sercem i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na jej zakup. W dodatku mam do niej sentyment, bo cieniami z tej palety robiłam mój makijaż ślubny (kiedyś zrobię tutorial, bo taki makijaż będzie odpowiadał bardzo wielu osobom, delikatny, rozświetlający, nienachalny). Cieszę się, że jest wydajna, bo byłoby mi smutno ;), gdyby szybko mi się skończyła - ale jestem pewna, że kupiłabym wtedy jeszcze jedną. :)

Znacie Nude'tude? Czy macie swoich innych ulubieńców tego typu?

You Might Also Like

11 komentarze