Nietypowy duet - Flormar P115.

21:26

Hej!

Dziś o nietypowym duo do konturowania - Flormar P115 - a dlaczego jest ono wg mnie nietypowe? Zaraz się dowiecie. 

Jeśli przeglądacie mojego bloga już dłuższy czas, to zapewne zauważyłyście, że często narzekam na powszechny brak odpowiednich bronzerów dla osób o chłodnym typie urody. Niestety, tak właśnie jest, bronzery ogólnodostępne w drogeriach są zazwyczaj bardzo ciepłe - a nawet jak nie są, to na mojej twarzy i tak wychodzą pomarańczowe albo czerwone. No cóż. Niby przywykłam, ale wciąż szukam swojego bronzera idealnego. 

Jakiś czas temu na mojej drodze stanęło duo do konturowania z Flormaru, z serii Pretty Compact Blush On, o numerze P115.  Dwa małe produkty, zamknięte w prostym, plastikowym, różowym opakowaniu z przezroczystą szybką. Opakowanie bezproblemowe i w miarę solidne. 


Trochę się o nim naczytałam w blogosferze, ale jakoś nie mogłam się do niego przekonać - bronzer wygląda na jasny i to niby dobra cecha, bo ja jestem strasznym bladziochem, ale ja niestety (a może stety?) lubię dobrze wykonturowaną buzię i bałam się, że ten odcień mi do tego nie wystarczy - że mimo wszystko, będzie jednak zbyt jasny. 


Produkt ten jest nazwany "blushem", ma 14g, a na zużycie go mamy 24 miesiące. Ja za swój egzemplarz dałam 14zł, kupiłam go na stoisku Flormar w Aurze (dla mnie to wciąż jest Alfa).


W środku znajdujemy dwa produkty do konturowania i tutaj właśnie zaczyna się ich nietypowość - otóż, bronzer jest bardzo, bardzo chłodny, niemal szary! A róż? Cieplutki, brzoskwiniowo-koralowy. Na myśl przywodzi mi delikatniejszą wersję Rose Gold ze Sleeka (jeden z moich ukochanych róży). Jeśli ktoś ortodoksyjnie ;) przestrzega zasad makijażu, ten duet mu się nie spodoba - no bo jak to?! Chłodny bronzer i ciepły róż? Ale ja uważam, że zasady są po to, aby je łamać - o ile bronzer powinien być odpowiednio dobrany kolorystycznie do cery (jeśli służy do typowego konturowania), o tyle róż już niekoniecznie. Nie musi być w tej samej tonacji - wystarczy, że efekt końcowy będzie się nam podobał. Moim zdaniem, ramy kolorystyczne są tylko luźnym określeniem, podpowiedzią makijażową. Tak naprawdę prawie każdy róż będzie się dobrze prezentował na każdej cerze, jeśli będzie odpowiednio dozowany i dobrany do reszty makijażu (no, wyjątkiem są cery naczynkowe, na których czerwonawe róże nie będą jednak idealnie wyglądały...).


Oba produkty są rozświetlające, co też może niektórym osobom przeszkadzać, bo komuś z tłustą cerą taki rozświetlający bronzer już nie będzie odpowiadał - efekt końcowy byłby raczej... mało estetyczny? Ja jednak mam cerę całkowicie suchą i dziękuję Ci, naturo!, bo uwielbiam produkty rozświetlające. Całe szczęście, że ten bronzer jest bardzo subtelny, na buzi nie widać drobinek, a rozświetlenie jest bardzo delikatne. Róż połyskuje o wiele mocniej, co widać nawet na powyższym zdjęciu. 


Tak na dobrą sprawę, osoby z ciemniejszą karnacją mogłyby używać tego bronzera jako lekkiego rozświetlacza - jak widzicie powyżej, na mojej - jeszcze nieco opalonej po lecie - dłoni bronzer jest praktycznie niewidoczny. Na szczęście, kolor można w jego przypadku budować i na buzi staje się całkiem dobrze widoczny. Pigmentacja jest przyzwoita, choć oba produkty są dość twarde i suche - mają zupełnie inną konsystencję, niż te ze Sleeka.

 A tak duo prezentuje się na mojej twarzy:


W ostatnim czasie sięgam po ten produkt bardzo często - jest lekki, łatwo się go aplikuje i ma dość dobrą trwałość - na mojej twarzy trzyma się spokojnie od rana do wieczora (ale wiecie, że u mnie większość kosmetyków ma taką trwałość...). Ładnie wygląda - zazwyczaj aplikuję go pod kości policzkowe i na kości czołowe. Nie jest pomarańczowy, nareszcie! Choć nie jest to też mój idealny odcień - jakimś cudem i tak wybijają się z niego lekko ciepłe tony. Róż jest w porządku, taki lekki dzienniak, nie mam mu nic do zarzucenia. Z obu produktów nie wybijają się na buzi żadne, migrujące drobinki. Policzki mają ładny, świeży połysk w świetle dziennym, co ja akurat uwielbiam. Jestem zadowolona z tego kosmetyku.

Podsumowując, na plus: odcień bronzera, wykończenie, gramatura, cena. Mimo wszystko, dalej poszukuję bronzera idealnego - ten jest fajny, ale to jeszcze nie to, czego szukam. ;)

Minusów osobiście nie widzę, choć na pewno wielu osobom nie będzie odpowiadał fakt, że połączono tutaj chłodny i ciepły odcień oraz to, że oba produkty są rozświetlające. Mi to wszystko nie przeszkadza.

Jak się Wam podoba takie nietypowe duo? 

You Might Also Like

19 komentarze