Hity 2013 - kolorówka.

11:59

Witajcie!

Podobnie, jak rok temu, dziś przygotowałam dla Was post podsumowujący moje kosmetyczne podboje - na początek zajęłam się kolorówką, nie chciałam w jednym poście opisywać zarówno jej, jak i pielęgnacji - byłby baaaaaaardzo długi. ;) Dziś - hity. Czyli kosmetyki, których używałam bardzo często i które uwielbiam. Powstrzymałam się jedynie przed dodaniem do listy palet z cieniami, ponieważ mam ich bardzo dużo i wszystkie są bardzo dobre. 

1. Inglot, puder sypki. 

Dla mnie jest to puder idealny - fantastycznie utrwala makijaż, zostawiając bardzo gładkie, satynowe wykończenie. Niby ma kolor, ale w rzeczywistości jest praktycznie transparentny. Ładnie pachnie, jest wydajny i tani, a do tego jest go bardzo dużo. 


2. Kosmetyki mineralne Amilie. 

Dostałam je na spotkaniu blogerskim w czerwcu. Od tamtej pory używam bardzo często - podkład jest wg mnie bardzo dobry. Nie matuje, cera jest satynowa i gładka. Utrzymuje się dość długo i jest lekki - latem był to mój ideał. Jak na minerały, krycie jest bardzo dobre. Aplikacja zajmuje mi mniej czasu, niż zwykły podkład + puder. Z kolei róż jest bardzo, bardzo trwały, bardzo mocno napigmentowany i ma piękny kolor - przypomina mi Africę z W7.  Trzeba z nim uważać, bo kolor jest bardzo intensywny. ;)

3. Kremowe rozświetlacze.

Trochę czasu zajęło mi przekonanie się do nich, ale w gruncie rzeczy bardzo je lubię, bo są wyjątkowo wielofunkcyjne - nadają się nie tylko na szczyty kości policzkowych, ale także jako baza pod cienie, rozświetlacz do wewnętrznego kącika oka czy chociażby rozświetlacz do ciała. Są trwałe i pięknie się mienią. Na zdjęciu High Beam i High Lights.

4. Lakiery Flormar.

Bardzo tanie o genialnej trwałości. Są to zdecydowanie najlepsze lakiery, jakie mam. Ciągle kupuję jakieś nowe odcienie. Wszystkie kolorki utrzymują się na paznokciach minimum 5 dni. Gama kolorystyczna jest ogromna, każdy znajdzie coś dla siebie. Aktualnie, na olsztyńskim stoisku (w Aurze) trwa promocja - do zakupów powyżej 7zł dostaniecie wybrany przez siebie lakier gratis! Skorzystałam już dwukrotnie. ;)

5. Pupa, baza pod cienie. 

Kupiłam przed swoim ślubem z myślą o własnym makijażu na ten dzień - w Douglasie mieli tylko tę i z Artdeco, a ta druga mnie zawiodła, więc zdecydowałam się na Pupę. Nie żałuję. Jest świetna. Ma lekko silikonową konsystencję, świetnie wygładza powiekę, a nałożone na nią cienie stają się praktycznie wodoodporne - bardzo ciężko je naruszyć w jakikolwiek sposób. Ma to też swój minus, bo blenduje się je trudniej, ale sprawna ręka sobie z tym poradzi. Aktualnie używam na klientkach i są bardzo zadowolone z trwałości makijażu oka, nawet na tłustej i opadającej powiece jest on nie do zdarcia. 

6. Maybelline, żelowy eyeliner. 

Myślę, że większość z Was słyszała już dużo dobrego na temat tego eyelinera. Nie mam mu nic do zarzucenia - jedynie to, że nie jest wodoodporny. Poza tym jest bardzo trwały i ma świetną konsystencję. Bardzo kremową, dzięki czemu łatwo się go aplikuje na powiekę. Swój mam już jakieś 7 miesięcy, na razie nic się z nim nie dzieje - nie zasycha, nie kruszy się, nie zmienił swoich właściwości. 

7. Revlon, podkład Colorstay. 

Zapewne pamiętacie, że używam wersji dla cery suchej i normalnej - często o nim wspominam. Świetnie kryje, jest bardzo trwały i pięknie rozświetla cerę. Jest dość wydajny - codzienne używany, starcza mi na jakieś 8 miesięcy. Używam w chłodniejsze dni - sezon jesień/zima/wczesna wiosna, później robi się dla mnie zbyt ciężki (jest to bardzo mocno silikonowy podkład). Producent mógłby pomyśleć o zmianie opakowania - brakuje tu pompki, ale po dłuższym czasie używania wyrobicie sobie metodę dozowania i będziecie wiedziały, jaka ilość jest Wam "na oko" potrzebna. ;) 

8. Sleek, Faceform. 

Mam w kolorze Fair. Bezproblemowa paletka, która pasuje do większości osób. Używam dość często na klientkach, zwłaszcza, jak maluję do sesji zdjęciowych - a to dlatego, że rozświetlacz i róż tworzą piękną taflę na policzku, która świetnie się prezentuje na zdjęciach. Paletka ta jest bardzo wydajna - mam swoją od maja, a ubytku nie widać, choć jest u mnie w ciągłym użytku. 

9. Lakiery piaskowe. 

Uwielbiam je! Są tanie, piękne i trwałe. Szybko schną, a efekt końcowy jest fantastyczny. Ku mojej uciesze, coraz więcej firm zaczyna takie lakiery produkować - choć na pewno nigdy nie sięgnę po takie, które będą kosztowały więcej, niż 15 zł. ;) 

10. Matowe pomadki w kremie. 

Bardzo je lubię - są trwałe i raczej się nie odbijają na powierzchniach. Mam pewność, że moje usta nie zostawią śladu na szklance, z której aktualnie piję. Mają świetną pigmentację, choć te z Lovely (klik) są nieco lepsze, niż z Essence. Dzięki nim polubiłam matowe usta.

11. Lakiery do ust. 

Kolejne produkty do ust, które pokochałam - za pigmentację i cudowne kolory. Jestem fanką zdecydowanych ust, dlatego produkty o średniej lub niewielkiej pigmentacji do mnie kompletnie nie przemawiają. Lakiery mają piękny połysk i dobrą trwałość, a usta wyglądają na pełne i soczyste. Mniam! ;) 

12. Bourjois, korektor Healthy Mix. 

Korektor, który ubóstwiam - nie mam mu nic do zarzucenia. Jest bardzo trwały, pięknie pachnie i nie migruje, nawet wtedy, gdy nie utrwalimy go pudrem. Mógłby być ciut jaśniejszy, ale mimo wszystko jego odcień mi odpowiada - jest żółty i mocno kryje, dzięki czemu dobrze neutralizuje moje sińce pod oczami. Teoretycznie droższy produkt - 40zł/10ml - ale jeśli trafimy na promocję i weźmiemy pod uwagę pojemność, która jest większa, niż w większości korektorów, to dojdziemy do wniosku, że jednak się opłaca. ;) Jest bardzo wydajny dzięki doskonałej pigmentacji. Tubka jest wygodna i higieniczna. 

13. Perełki z Wibo. 

Wibo to tania firma, jednak produkty od niej podchodzące są coraz lepsze. W tym roku bardzo polubiłam piaskowy lakier (pkt 9.), kółko korektorów (klik) oraz żel do brwi. Ten ostatni ma świetny kolor - typowy taupe, który pasuje do moich brwi. Do tego ma lekką pigmentację, dzięki czemu efekt końcowy nie będzie przerysowany. Szczoteczka nie jest zbyt wygodna (ja mam jeszcze tę starą wersję), ale nie przeszkadza mi to, ponieważ nakładam ten produkt pędzelkiem - zbieram go ze szczoteczki brow brushem z RT i nim aplikuję na brwi. 

14. Inglot, spray do pędzli. 

Uwielbiam go - ratuje moje pędzle, gdy potrzebuje je szybciutko wyczyścić. Błyskawicznie wysycha, nie zostawia żadnego nalotu ani zapachu. Jest bardzo wydajny i działa. Nie należy jednak mylić go z produktem do prania pędzli, ponieważ do tego się nie nadaje - jest to po prostu szybki odkażacz i "czyścik". 

Tak prezentuje się moja lista hitów z 2013. roku - co o niej myślicie? Piszcie! 

You Might Also Like

23 komentarze