Makijaż rozświetlający - co i jak?

11:14


Witajcie!
Często słyszę prośby, żeby napisać, jak rozświetlam swoją twarz, przychodzę więc do Was z krótkim, ale jasnym poradnikiem. Wiem, że niektórym z Was obiecałam to już dawno i w sumie zdjęcia też już dawno zrobiłam, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać... Nie wiem, dlaczego. :) 


Rozświetlenie i nadanie twarzy zdrowego blasku to dla mnie podstawa. Nawet latem, w największe upały, staram się podkreślać swoje policzki, bo uwielbiam wykonturowaną, podkreśloną twarz. Nadaje jej to niesamowitej świeżości. 

Poniższy poradnik skierowany jest do osób z cerą suchą, która jest naturalnie matowa. Taki makijaż się niestety kompletnie nie nadaje dla osób z cerą tłustą. 

Pamiętajcie, że przed każdym makijażem należy nawilżyć twarz, wtedy podkład dużo lepiej się rozprowadza i też lepiej trzyma, nawet, jeśli zamierzacie dodać również bazę. Nie stosujcie pod makijaż tłustych kremów, ponieważ podkład się wtedy zgrudkuje. Krem musi być lekki i musi się szybko wchłaniać. 

Zacznijmy więc. 


1. Baza. 

Baza to podstawa makijażu, jednak dobrą bazą może być także odpowiednio dobrany krem. Jeśli jednak nie macie swojego ideału, to polecam bazę nawilżającą z Kobo - jest to czysty, prosty nawilżacz, który błyskawicznie się wchłania, pozostawiając skórę gładką i przyjemną w dotyku. Podkład bardzo dobrze się na niej rozprowadza. 
Jeśli wymagacie dodatkowego rozświetlenia, możecie położyć na policzki i w kierunku skroni bazę rozświetlającą. Ja w tym celu używam bazy Prime It firmy Technic, jednak stosuję ją w tym celu tylko na specjalne okazje, jak imprezy, zdjęcia. Nie używam jej na co dzień. Prime It nie jest łatwo dostępna, więc możecie ją śmiało zastąpić czymś innym o podobnym działaniu - złotą bazą Cashmere Secret Glam od firmy Dax, czy chociażby niewielką ilością High Beamu (ewentualnie High Lights). 
Żadna z powyższych baz, z wyjątkiem Cashmere, nie jest silikonowa, więc jeśli jesteście wrażliwe na ten składnik, możecie śmiało ich używać. Nie zrobią Wam krzywdy. 


2. Podkład i korektor. 

Jeśli chcecie, by Wasza twarz wygląda zdrowo, bardzo ważny jest korektor pod oczy - większość osób ma zasinione okolice oczu, tak więc korektor jest - moim zdaniem - niezbędnym narzędziem. ;) Inaczej twarz nigdy nie będzie wyglądała zdrowo i świeżo. Nie wiem, jak kiedyś mogłam się bez niego obyć. :) W chwili obecnej mam bardzo dużo korektorów, ale powyżej widzicie ogólnodostępny Affinitone Concealer, który możecie nabyć w Rossmannie. Jest bardzo jasny i ma fajne krycie (ani za mocne, ani za słabe), moim zdaniem będzie odpowiedni dla każdego. W dodatku występuje w kilku kolorach, więc każdy tak naprawdę może sobie dobrać odpowiedni odcień. Ja posiadam najjaśniejszy. 
Korektor trzeba umieć odpowiednio nałożyć - rzadko kiedy wystarcza niewielka jego ilość pod samo oko. Ja stosuję metodę nakładania korektora w kształcie trójkąta. Dzięki temu korektor lepiej się wtapia w skórę, a oko wygląda na świeższe. 

Korektor w płynie nadaje się pod oczy i na wypryski. Nigdy nie stosujcie pod oczy ciężkich korektorów w sztyfcie! 


Kolejną sprawą jest, rzecz jasna, podkład. Jeśli chcesz uzyskać ładnie rozświetloną skórę, nie używaj podkładów matujących, które tak czy inaczej nie nadają się do suchej skóry. Mocno rozświetlającym podkładem jest Wake Me Up od firmy Rimmel, ale także Revlon Colorstay dla cery suchej i normalnej. Działanie rozświetlające ma też większość BB kremów. Jeśli nie wiecie, czy będziecie się dobrze czuły z takim podkładem na twarzy, możecie na początek spróbować podkładu rozświetlającego z Wibo - Illuminating True Recover, jest to podkład za 10zł, więc jeśli nie spodoba się Wam efekt końcowy, nie będziecie sobie pluły w brodę, że wydałyście na niego grube pieniądze. 

Podkłady rozświetlające charakteryzują się tym, że mają w sobie mikrodrobinki odbijające światło - mówiąc prościej, mikrobrokat. ;) Nie przerażajcie się tym jednak, ponieważ na suchej skórze wygląda to naprawdę bardzo, bardzo ładnie. 

Po lewej - czysta twarz, po prawej z podkładem i korektorem. 

3. Puder. 

Moim ulubieńcem jest puder sypki z Inglota. Daje piękne wykończenie - lekko satynowe, nie matuje. Bardzo dobrze utrwala podkład i korektor, dodatkowo wygładza strukturę twarzy. Jest bardzo wydajny i występuje w wielu kolorach. Ja mam odcień 11, lekko różowy i bardzo jasny, choć w rzeczywistości jest praktycznie transparentny i dopasowuje się do każdej karnacji, co najwyżej leciutko ją rozjaśniając. 

Taki puder to wydatek rzędu 36zł (a może nieco więcej, ponieważ kosmetyki w Inglocie chyba ostatnio podrożały), jednak moim zdaniem jest to bardzo niewiele, bo puder jest duży (30g) i starcza na bardzo, bardzo długo. Ja mam swój już pół roku, a wciąż jest go bardzo dużo. 

Puder w przypadku tego makijażu może być jednak dowolny, ponieważ drobinki rozświetlające, znajdujące się w podkładzie, będą się przez niego tak czy inaczej przebijać. 

Pamiętajcie - puder jest NIEZBĘDNY przy każdym makijażu. Utrwala podkład i zapobiega ścieraniu się go oraz migrowaniu. 

4. Konturowanie. 


Ważną kwestią jest odpowiednie wykonturowanie twarzy i podkreślenie kluczowych miejsc. Niezbędnym kosmetykiem w przypadku takiego makijażu jest rozświetlacz, dzięki  niemu zaznaczysz kości policzkowe, które najbardziej odbijają światło. Ja polecam ten z powyższej paletki (jest to Face Form Fair ze Sleeka), ale równie dobry będzie Mary Lou Manizer z theBalm, czy chociażby High Lights firmy Technic (lub droższy - High Beam, choć osobiście nie widzę między nimi żadnej różnicy). 


Przyda Ci się też ładny, rozświetlający róż. Tutaj można wymienić naprawdę bardzo wiele produktów. Jednym z moich ulubieńców jest Rose Gold, czyli róż, który widzicie na powyższym zdjęciu. Równie pięknie będzie się prezentował róż mineralny z Amilie, Africa oraz Candy Floss z W7 czy chociażby róż arganowy z Paese. 

No i - oczywiście - bronzer. Tu musisz sama dobrać odpowiedni do swojej twarzy. Ja wciąż szukam ideału, bo jestem bardzo zimna i najlepiej byłoby mi w odcieniu taupe, ale typowe bronzery w takim bardzo rzadko występują. Zazwyczaj mają w sobie ciepłe tony. Od Ciebie zależy, jakie wybierzesz wykończenie - matowe czy rozświetlające. Oba będą odpowiednie, jednak ten drugi rodzaj musi być stosowany ostrożnie, w niewielkiej ilości, zwłaszcza na innych partiach twarzy, niż policzki. Ma za to inną zaletę - jeśli kolor jest cieplejszy, możesz go położyć na całe policzki, zastępując nim tym samym róż i rozświetlacz - polecam ten sposób na lato. :) Fajne, matowe bronzery to oczywiście ten z Face Forma, ale także Honolulu z W7 czy Sun Kissed z Miyo (jest naprawdę bardzo, bardzo fajny, a do tego tani!). Z rozświetlających - ziemia egipska, Betty Lou Manizer (kocham go i muszę go mieć!) czy chociażby różnego rodzaju dyski bronzujące, np Summer Chic z Virtuala (polecam całym sercem, mam w kolorze Dessert Gold, jest przepiękny). 

Miało być oczywiście Bronzer, a nie Brozner, wybaczcie... :D 

5. Oczy. 

Tu zostawiam Wam całkowitą dowolność, bo każdy cień o perłowym wykończeniu będzie odpowiedni. Jeśli macie ochotę na jakąś paletę ze Sleeka, to najbardziej uniwersalną będzie Oh So Special, za pomocą której stworzycie każdy makijaż - zarówno dzienny, jak i wieczorowy. Ma w sobie przepiękne odcienie. 

Na powyższym zdjęciu zaznaczyłam te odcienie, których użyłam do poniższego makijażu. 


Tak prezentuje się efekt końcowy z użyciem wszystkich kosmetyków, które pokazałam w tej notce. Jak widzicie, twarz pięknie odbija światło - nieco podkręciłam ten efekt na zdjęciu, abyście mogły dokładnie zobaczyć ten blask. W rzeczywistości jest on nieco bardziej subtelny - poza tym wiadomo, że flesz lubi podkreślać takie rzeczy. :)

Taki makijaż nadaje się na każdą okazję i jest superszybki do zrobienia. Za jego pomocą zamaskujecie wszelkie oznaki zmęczenia i sprawicie, że Wasza twarz będzie wyglądała na zdrową i piękną. 

Jak Wam się podoba taki rodzaj makijażu? Bo ja go kocham! Piszcie koniecznie. :) 

Ps. Zapraszam na rozdanie. :)

You Might Also Like

18 komentarze