Lovely - Nude Make Up Kit.

13:00

Witajcie poświątecznie!
Mam nadzieję, że miło spędziłyście ten czas i że waga nie pokazała dużo więcej, niż zazwyczaj! ;)

Znacie już nową paletę firmy Lovely - Nude Make Up Kit? 

Jak tylko usłyszałam o niej w blogosferze, to stwierdziłam, że muszę ją mieć! Wiele blogerek pisało, że ciężko ją dostać, bo ciągle jest wykupowana z szaf Lovely, ale na szczęście - jak to zawsze bywa w Olsztynie ;) - udało mi się znaleźć ową paletę, a nawet 2 sztuki (obie kupiłam, jedną podarowałam siostrze :)). 

Testowanie zaczęłam od razu po powrocie do domu z paletą w torebce - jesteście ciekawe mojej opinii? 


Więc - zacznijmy od tego, że niezbyt podoba mi się opakowanie palety, ale da się je przeżyć - nie sądzę jednak, by było jakieś wyjątkowo trwałe, ponieważ plastik, z którego jest zrobione, jest cienki i na pewno łatwo go uszkodzić. Ale co tam, najważniejsze jest przecież wnętrze! ;) 


Z tyłu znajduje się instrukcja dla mniej obeznanych, oraz inne szczegóły - np gramatura. Jak widać, cieni jest więcej, niż w paletach Sleek - aż 15,6g. Widać też datę ważności - moje będą świeże jeszcze przez prawie 2,5 roku, to długo. Cieszę się, że nie jest to np 12 miesięcy od otwarcia - paleta nie jest zapakowana w folię, więc nie wiemy tak naprawdę, kiedy po raz pierwszy została otwarta. Takie oznaczenia są często mylące i nie lubię ich, wolę wyraźną datę ważności i raczej takową się sugeruję w przypadku większości kosmetyków.

Cena tej palety to 11,69zł.

Standardowo, do paletki dołączona jest dwustronna pacynka, ale nie byłabym sobą, gdybym się jej nie pozbyła od razu po otwarciu paletki... ;) 


Paleta skrywa w sobie 12 cieni w różnych, przeróżnych kolorach nude, za pomocą których można stworzyć mnóstwo wariacji makijażowych na oku - wszystkie kolory są jednak stonowane, spokojne. Mamy tu zarówno maty, jak i perły oraz cienie z drobinkami. 

Układ cieni przypomina legendarną paletę Naked i niektóre odcienie z obu palet są do siebie bardzo podobne - ale nie wszystkie, Lovely ma w sobie jasne, matowe beże, których brak w Naked. 

1, 2, 3, 4. 


5, 6, 7, 8. 

9, 10, 11, 12. 

Jak zapewne same widzicie, pigmentacja jest naprawdę bardzo, bardzo fajna. Nawet matowe cienie zachowują się przyzwoicie i są widoczne - a to dlatego, że wszystkie kolorki mają bardzo przyjemną, kremową i aksamitną konsystencję, która dobrze trzyma się skóry. Cienie te doskonale się blendują i nie tworzą plam na powiece. Dobrze współpracują z różnymi bazami - makijaż trzyma się na mojej nietłustej powiece przez cały dzień. Kolory nie bledną i nie rolują się

I jeszcze wszystkie razem, na rączce: 

Podsumowując - serdecznie polecam Wam tę paletkę. Jest tania jak barszcz, a naprawdę wszechstronna. Idealna do codziennego użytku ze względu na delikatne, w większości jaśniutkie odcienie, wszystkie bardzo dobrej jakości. 

Koniecznie dajcie znać, jak Wam się podoba ta paleta i czy planujecie zakup. A może już macie i chcecie się ze mną podzielić swoimi wrażeniami? Piszcie koniecznie! :)

http://blacksmokey.blogspot.com/2013/12/zimowe-rozdanie-wygraj-kosmetyki.html

You Might Also Like

15 komentarze