Lovely Extra Lasting - 1, 2 i 3. Matowe pomadki.

19:58

Hej!

Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo lubię kupować tanie kosmetyki, które okazują się czymś naprawdę dobrym i godnym polecenia. Tak było w przypadku kółeczka korektorów z Wibo. 

Jakiś czas temu natknęłam się na nowość w szafie Lovely - matowe pomadki Extra Lasting. Do wyboru 3 kolory - ładny nude, nieco zgaszony róż i krwista czerwień. W pierwszej kolejności wybór padł na tę ostatnią, jednak dość szybko stałam się posiadaczką wszystkich trzech kolorów. Chcecie wiedzieć więcej? 



Zacznijmy od początku. 

Pomadki mają ładne opakowania - przezroczyste z czarnymi nakrętkami. Na buteleczce znajduje się logo firmy i nazwa produktu, natomiast na zakrętce - rzeczywisty kolor pomadki na ustach (przynajmniej na moich).  Kolory są bardzo uniwersalne i myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Pomadki te są całkowicie matowe i pozbawione jakichkolwiek drobinek. Pojemność buteleczki to 6ml, a cena - 8,79zł.


Nr 1 to ładny, jasny i zimny nude o różowych podtonach. Na moich ustach wygląda bardzo ładnie, naturalnie. Powiedziałabym, że to mój idealny nude. Nadaje się do każdego makijażu, fajnie komponuje się z fioletami na oku. Ciepłe typy urody mogą wyglądać w tym odcieniu nieco trupio.



Nr 2 to dość intensywny róż o średniej jasności. Ja bardzo lubię takie kolory i mi przypadł do gustu. Często noszę go w połączeniu z czarną kreską na oku. Można do niego łatwo dopasować róż. 



Nr 3 to przepiękna, zimna czerwień. Bardzo krwista i intensywna. Tę pomadkę kupiłam właśnie jako pierwszą i od razu skradła moje serce. Uwielbiam ją! Jest to zdecydowanie moja ulubiona pomadka z tych trzech. Idealna do makijażu w stylu pin up. Użyłam tego odcienia tutaj.

Mimo pięknych kolorów, najbardziej w tych pomadkach uwiodła mnie ich trwałość. Wszystkie 3 trzymają się na ustach przez calutki dzień. Jeśli się coś zje, to pomadka nieco blednie, jednak kolor nadal jest i jest mocno widoczny, wystarczy lekko przejechać aplikatorem i znów mamy perfekcyjne usta. Picie natomiast nie rusza ich wcale. Nie tworzą na ustach nieprzyjemnego, suchego filmu, jak wiele matowych pomadek - są bardzo lekkie i wcale ich nie czuć. Są bardzo dobrze napigmentowane, już jedna warstwa mocno pokrywa usta. Koloru raczej nie da się stopniować. Dużym plusem jest też to, że pomadki nie wysuszają ust! Większość matowych pomadek wpływa destrukcyjnie na moje wargi, a te ich wcale nie ruszają. Bardzo mi się to podoba, bo moje usta należą do wyjątkowo wrażliwych na wszelkie czynniki wysuszające. Na koniec dodam jeszcze, że pomadki mają wygodny, mały aplikator i pachną cytrynką. O. ;) 

Polecam je z całego serca, jeśli lubicie matowe wykończenie, dobrą trwałość i świetną pigmentację w parze z bardzo, bardzo niską ceną. 

A może macie już jakichś swoich faworytów, jeśli chodzi o trwałe pomadki? Piszcie koniecznie! :)

You Might Also Like

16 komentarze