Eyelinerowy bubel...

18:57

Hej!

Widziałam w komentarzach pod Rainy Day, że użyty przeze mnie eyeliner wzbudził duże zainteresowanie - faktycznie, kolor jest ciekawy, dość jaskrawy, powiedziałabym, że elektryzujący. ;) Jest to odcień, jakiego szuka wiele kobiet, lubiących kolorowe kreski. 

Niestety, jedyne, co mogę zrobić, to przestrzec Was przed zakupem tego linera. 



Jest to "granatowy, matowy eyeliner" z Lovely - w ich szafie znajduje się więcej kolorów, ja jednak zdecydowałam się na granat. Spodziewałam się, że będzie ciemny, głęboki, prawie że czarny, bo na taki wyglądał w płynnej postaci. 


Trochę się więc zdziwiłam, gdy eyeliner po wyschnięciu zrobił się jaskrawo niebieski, w dodatku w niektórych miejscach jaśniejszy, w niektórych ciemniejszy - niezbyt estetyczny efekt. Wszystko byłoby okej, bo eyeliner ma fajną, kremową formułę i wygodny, cieniutki pędzelek, co ułatwia robienie kresek, gdyby nie fakt, że jest niesamowicie nietrwały. Takiego bubla jeszcze nie miałam! 

Oto, co się z nim dzieje, gdy lekko się przejedzie po nim palcem (eyeliner jest suchy, kreskę namalowałam jakąś godzinę wcześniej):

I takie same rzeczy się dzieją też na powiece. Nie ma mowy o jakiejkolwiek trwałości, liner nie jest też ani trochę odporny na wodę. Wystarczy lekko dotknąć powieki i liner się kruszy, rozmazuje... Bardzo szybko też blednie, przestaje być widoczny, tworzą się na nim nieestetyczne prześwity... Dałam mu dwie szanse, za drugim razem zagruntowałam go cieniem w identycznym kolorze, jednak nawet to nie pomogło, liner bardzo szybko się skruszył... Ja rozumiem, że takie rzeczy mogą się dziać na problematycznych (tłustych) powiekach, ale na moich, suchych? Dobrze, że produkt ten kosztował tylko 6,99zł, bo inaczej byłabym na siebie zła, że kupiłam taki bubel. 

Szkoda. Fajnie się zapowiadał, ale nie nadaje się na wyjścia, co najwyżej do makijaży, które zamierzam sfotografować i wstawić na bloga, mając w poważaniu trwałość. 

You Might Also Like

14 komentarze