Ulubieńcy września.

22:00

Witajcie!

Tak jak zapowiedziałam w notce z wynikami, czas na ulubieńców września.


1. Isana, krem do rąk 5% Urea - rewelacja. Ratuje moje skórki przy paznokciach i ogólnie całe dłonie, które ostatnio nieco mi się wysuszyły - głównie przez to, że bardzo często je myję i ogólnie robię coś z wodą. Nie wpływa to na nie zbyt dobrze, no i jeszcze do tego ten wiatr na zewnątrz. Ten krem mnie ratuje. Do tego jest bardzo tani i wydajny. Czytałam na KWC, że niby ma nieprzyjemny zapach - nie zauważyłam. Mi się bardzo podoba. 

2. Joanna, peeling myjący z truskawką - znam te peelingi od dawna, ale przez kilka lat nie miałam z nimi żadnego kontaktu, a ten kupiłam w Biedronce - kosztował chyba z 3zł. Używam do twarzy, bo do ciała wolę mocniejsze zdzieraki, poza tym do ciała byłby niewydajny. Czasem zdarza mi się go użyć na moje wiecznie szorstkie ramiona. Dobrze się sprawdza w swojej roli, bardzo fajnie wygładza buzię, zmywa resztki makijażu, no i zapach - bomba! 

3. theBalm, paleta Nude'tude - już kiedyś o niej wspominałam a propos jakichś innych ulubieńców. W ostatnim czasie znów do niej wróciłam, jej kolorystyka pasuje mi do jesiennego, dziennego makijażu. Jest bardzo wszechstronna, trwała, nie potrzeba pod nią żadnej bazy i bardzo dobrze się blenduje. Ogólnie lubię kosmetyki od theBalm, ta paleta nie jest wyjątkiem od tej reguły. 

4. Maybelline, tusz Rocket Volum' Express - kolejny kosmetyk, do którego powróciłam. Już powoli go wykańczam. Naprawdę dobry tusz. Baaaaardzo mocno wydłuża, fantastycznie pogrubia, nie skleja, nie grudkuje. Jest bardzo trwały, nie osypuje się i nie kruszy. Nie podkręca co prawda rzęs, ale od tego mam zalotkę. Bardzo go lubię i myślę, że w najbliższym czasie kupię kolejne opakowanie (mimo, że moje tuszowe zapasy są ogromne...) - tym razem chyba wypróbuję wersji wodoodpornej.

5. Astor, Soft Sensation, masełko do ust - w ostatnim czasie używam go bardzo namiętnie, bo moje usta są niestety baaaaaaaardzo wrażliwe na czynniki zewnętrzne, takie jak wiatr, chłodne powietrze itp itd. Gdy tylko nieco się ochładza, to moje usta od razu dają o sobie znać - nienawidzę tego. W każdym razie - przy obecnej pogodzie masełko bardzo dobrze się sprawdza. Nawilża, wygładza, a usta nie pękają. W dodatku nadaje im ładny, trwały kolor - mam w odcieniu 009 Burnt Rose, jest to zimny, blady róż z delikatnym, ale bardzo subtelnym frostingiem. Fajny produkt. 

6. Mariza, rozświetlający korektor pod oczy - w ostatnim czasie miałam okazję nabyć kilka kosmetyków tej firmy, korektor był jednym z nich. Był bardzo tani, bo chyba 9,60? Czy coś takiego, a że odcień wyglądał bardzo zachęcająco, to zamówiłam. Co mogę o nim powiedzieć? Jest trwały, naprawdę fajnie rozświetla, cienie są zniwelowane, jest przy tym też meeeega lekki, wcale go nie czuć na skórze, no i - co ważne - jest bardzo dobry dla takich bladych twarzy, jak ja. Najjaśniejszy odcień jest naprawdę jaśniuteńki. Za to ogromny plus. Ostatnio używam go codziennie i jestem zadowolona. 

7. Lovely, szybkoschnący top coat - fajny produkt. Bardzo tani, bo na promocji można kupić za 5zł, a swoje zadanie spełnia bardzo dobrze. Seche Vite to to nie jest, ale bardzo fajnie nabłyszcza, faktycznie chroni lakier przed ścieraniem się i traceniem koloru, no i producent nie skłamał - schnie naprawdę bardzo szybko. Wykańczam nim ostatnio każdy mój manicure, bardzo podoba mi się efekt lustrzanej tafli, który tworzy na paznokciach, przepięknie odbijają światło, co jest ogromnym plusem dla takiej sroczki, jak ja. :)))) 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o ulubieńców września.
Jeśli znacie któryś z produktów, to piszcie koniecznie! co o nim myślicie. Czekam na Wasze komentarze.

You Might Also Like

26 komentarze