Sleek Blush by 3 - Pink Sprint.

13:51

Witajcie!

Dziś o różach - a konkretnie o trio ze Sleeka - Blush by 3 - w kolorze Pink Sprint.

Zanim stałam się posiadaczką owej paletki, słyszałam o nich wiele dobrego. W blogosferze chwalone są za pigmentację, trwałość, piękne kolory i fajne wykończenia. Byłam więc bardzo ciekawa, czy mnie też na tyle zadowolą, więc gdy tylko trafiły w moje ręce, rozpoczęłam testowanie.

Ale - zacznijmy od początku.


Pod spodem - paleta z cieniami, na wierzchu - paleta z różami. 

Róże zamknięte są w małej paletce, która na tle - i tak już niewielkiej - palety I-Divine (z cieniami) wydaje się być malutka. Pozornie, bo po otwarciu okazuje się, że wielkość każdego różu z osobna jest wystarczająca, by dobrze manewrować po nim pędzlem. Standardowo, jak na Sleeka, paleta jest czarna, matowa, bez zbędnych wzorów, jedynie z logiem firmy. 


Kosmetyk ma w sumie 20g, jest ważny 24 miesiące od otwarcia.

 Od lewej - Pinktini, Pink Ice, Pink Parfait. 

W środku znajdujemy 3 róże - każdy innego koloru. Wersja Pink Sprint jest całkowicie matowa, wszystkie 3 odcienie nie mają w sobie drobinek, ani nie są satynowe. Jest to czysty mat.

Pinktini to przyjemne bordo, Pink Ice to chłodny, mocny, fuksjowy róż, a Pink Parfait to nieco przybrudzony, lekko ceglasty, ciemny róż. W palecie Pinktini i Pink Parfait wydają się podobne, jednak na skórze prezentują się już zupełnie inaczej.

 Na tym zdjęciu kolory są najlepiej odwzorowane. 



Jak widać, pigmentacja jest naprawdę bardzo, bardzo dobra. Wystarczy niewielka ilość różu, by uzyskać mocny kolor, można więc łatwo przesadzić, gdy kładzie się je na policzki. Trzeba być ostrożnym. Najlepiej użyć miękkiego pędzla, bo twardsze mogą nabrać większą ilość róży, czego skutkiem będą ciężkie do roztarcia plamy. Jest to jednak ogromny plus, ponieważ wystarczy kupić jedną taką paletę i spokojnie wystarczy ona na 2 lata użytkowania - pod warunkiem, że róży będzie się odpowiednio używać. 


Konsystencja jest dość twarda, sucha, róże nie są zbyt kremowe, ale nie jest to też konsystencja kredy. Nie pylą, nie rozpraszają się i nie kruszą, na pędzel dość łatwo się je nabiera i nie osypują się z niego. 


Trwałość owych róży jest w zupełności zadowalająca - wytrzymują spokojnie cały dzień na mojej twarzy. Ja mam suchą cerę, ale używałam ich w makijażach na różnych cerach, nawet ekstremalnie tłustych i nie zawiodły mnie, również trzymały się przez długi czas.

Myślę, że utrwalone fixerem, będą całkowicie nie do zdarcia. 

Róż możecie kupić w sklepie cocolita.pl.
Myślę, że cena jak na tę jakość i wielkość jest bardzo przyzwoita.

Polecam z czystym sercem, nie będziecie zawiedzione. 
Ja zamierzam wyposażyć się jeszcze w inne wersje kolorystyczne, na pewno Lace. :)

You Might Also Like

9 komentarze