Paese Manifesto 905.

13:00

Witajcie.

Wybaczcie, że w ostatnim czasie tak znikam co jakiś czas, ale do mojego ślubu zostało tak niewiele czasu, że latamy i wszystko załatwiamy, no i w dodatku jest piękna pogoda - aż żal nie wykorzystać jej na odpoczynek z rodziną. :)

Dziś - jak w tytule - o pomadce z Paese. 

Dostałam ją na spotkaniu blogerek z W&M. Z początku miałyśmy dostać klasyczne szminki, ale w końcu wyszło tak, że część z nas dostała pomadki w płynie, a część w sztyfcie. Jak zobaczyłam u siebie coś, co opakowaniem skojarzyło mi się z błyszczykiem, mruknęłam sama do siebie - "O nie...", bo dla mnie nie ma niczego gorszego, niż błyszczyk o średniej pigmentacji. I myślałam, że Manifesto wyląduje na dnie kufra - cóż, nic bardziej mylnego.

Ale od początku - pomadka ma eleganckie, proste opakowanie z ładnym napisem "Manifesto". Lubię takie proste opakowania bez zbędnych zdobień. Nakrętka jest na "klik", dzięki czemu mamy pewność, że tak łatwo nam się nie otworzy w torebce.


Aplikator to standardowa gąbeczka, która nabiera odpowiednią ilość produktu i łatwo rozprowadzić nią pomadkę na ustach. Ja mimo wszystko wolę swoje pędzelki, ale jak nie mam ich akurat pod ręką, to ta gąbeczka daje radę. Kosmetyk nie rozlewa się naokoło i nie brudzi nakrętki ani gwintu. Estetyka zachowana, co nie zdarza się tak często, wbrew pozorom.


Trafił mi się kolor 905 - ciężko go sfotografować i opisać, ale jest to jasna, cukierkowa czerwień z odrobiną różowych, zimnych tonów. Jest bardzo mocna, wręcz neonowa. Muszę szczerze przyznać, że nie mam drugiej pomadki o takim właśnie kolorze. Jest przepiękny i unikatowy. Taka truskawkowa czerwień. ;) A skoro już sam kolor kojarzy się z truskawką, to idźmy za ciosem - pomadka pachnie truskawkami. Jest przy tym praktycznie bezsmakowa - za to plus, bo o ile zapach mnie nie drażni, o tyle smaku w szminkach i innych mazidłach do ust nienawidzę.


Pigmentacja pomadki mnie zachwyciła - nie jest ona ani transparentna, ani nawet półtransparentna, jest całkowicie kryjąca, nawet bardziej, niż wiele klasycznych szminek, które posiadam. Już niewielka ilość kosmetyku wystarczy, by dokładnie pokryć całe usta warstwą soczystego koloru. Jestem na tak! 

Konsystencja jest lekka, nieco żelowa. Łatwo i przyjemnie rozprowadza się ją na ustach. Nie wysusza, nie podkreśla suchych skórek - sprawia, że usta wyglądają bardzo apetycznie, gładko, delikatnie. Pomadka nie klei się zbyt mocno.

Jak na kosmetyk w płynie, trzyma się przyzwoicie długo, po jakimś czasie gęstnieje na ustach, nie tracąc przy tym intensywności koloru. W starciu z napojami wygrywa, jednak z jedzeniem jest już gorzej.


Pigmentacja, połysk i wykończenie dają niesamowity efekt na ustach. Muszę przyznać, że w ostatnim czasie używam jej najczęściej, pięknie się prezentuje z prostym makijażem oka w postaci czarnej kreski. Uwielbiam ją i chyba skuszę się na inne kolory.

Także podsumowując - NIE JEST TO BŁYSZCZYK! :) Tylko fajna pomadka w płynie, gęsta, dobrze napigmentowana, świetnie trzymająca się ust. 

Jak Wam się podoba? Piszcie koniecznie!


You Might Also Like

18 komentarze