Revlon Colorstay - cera sucha i normalna.

16:41

Revlon Colorstay - kolejny, legendarny produkt. Znany wielu kobietom z dobrego krycia, supertrwałości i ładnego wykończenia, które jest zależne od typu podkładu.

Od jakiegoś czasu jest to też mój faworyt wśród podkładów na co dzień (choć, jak już wspominałam, lubię też kremy BB i używam ich na zmianę z Colorstay'em).

Używam wersji do cery suchej i normalnej, ponieważ taka właśnie jest moja skóra, poza tym nie lubię matowego wykończenia - kocham produkty rozświetlające, gdyż moja cera się nie błyszczy i lubię nadawać jej ten zdrowy blask. Ten rodzaj Colorstay'a ma właśnie takie właściwości.


Produkt znajduje się w dość ciężkiej, szklanej butelce z nietypową nakrętką. Napisy są wyraźne, białe, nie ścierają się. Ogólnie opakowanie jest klasyczne, estetyczne, typowe dla tego właśnie podkładu, od lat wygląda ono praktycznie tak samo. 


Buteleczka ma standardową, jak na podkład, pojemność - 30ml. Jej szklana, przeźroczysta struktura sprawia, że widać zużycie podkładu - zawsze wiadomo, ile go nam jeszcze zostało.


Niestety, podkład nie ma pompki, co jest moim zdaniem dużym minusem - wylewanie produktu ze środka przez ten duży otwór nie jest zbyt wygodne, gdyż resztki ociekają potem na szyjkę, i ciężko w ten sposób wydobyć ze środka odpowiednią ilość - często wylewa się go nieco zbyt dużo.

Mimo to, produkt jest dość wydajny, gdyż na pokrycie całej twarzy wystarczy niewielka jego ilość.


Mój kolor to 110 Ivory. Jest to najjaśniejszy w całej gamie odcień, o lekko różowym pigmencie. Jest naprawdę bardzo jasny, idealny dla takich bladziochów, jak ja - Revlon w tej kwestii otrzymuje ode mnie ogromnego plusa, gdyż rzadko kiedy udaje mi się trafić na tak jasny odcień, a takiego właśnie potrzebuję. 

Tak podkład prezentuje się na mojej skórze 
- na twarzy mam tylko podkład: 
Nałożyłam go na całą twarz, nawet na obszar pod oczami, który jest u mnie dość mocno zasiniony - zazwyczaj używam w tym miejscu korektora pod oczy, ale chciałam w ten sposób pokazać, że podkład radzi sobie z różnego rodzaju niedoskonałościami cery.

Krycie tego podkładu jest dość mocne, jak na podkład rozświetlający. W miarę sprawnie zakrywa wypryski, cienie, zasinienia i zaczerwienienia. Ładnie wyrównuje koloryt, nie spłaszczając przy tym twarzy i nie tworząc efektu maski. Wykończenie jest świetliste, cera wygląda na zdrową i wypoczętą.

Ma powalającą wręcz trwałość - trzyma się calutki dzień, bez bazy - ja takowej nie używam na co dzień. Producent obiecuje 24h, jednak ja nie sprawdzałam, czy wytrzymuje aż tak długo. ;)
Wieczorem dość trudno go zmyć, w końcu nazwa do czegoś zobowiązuje. ;)

Podkład nie jest ciężki, nie zapycha. Ma dość rzadką konsystencję, dzięki czemu łatwo się go rozprowadza - ja najczęściej używam do tego celu Hakuro H54, ale zdarzyło mi się też używać kociego języka, gąbki, czy chociażby palców. Warto po nałożeniu wklepać jeszcze podkład ciepłymi dłońmi, dzięki temu lepiej się stopi ze skórą.

Plusem jest ogromna gama kolorystyczna - nie są to 3-4 odcienie, jak w przypadku wielu podkładów, jest ich dużo więcej, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie - w dodatku podkład występuje w różnych wersjach, dlatego nadaje się dla każdej cery. Jest to bardzo uniwersalny kosmetyk.
 
Cena podkładu to około 70zł, można go nabyć w Douglasie, czasem bywają na niego promocję i wtedy można go kupić nawet za 35zł. W internecie można go znaleźć za podobną kwotę, a nawet niższą - widziałam po 30zł.

Reasumując:
Jest to mój ulubiony podkład do używania na co dzień. Wydajność jest zadowalająca, krycie w zupełności mnie satysfakcjonuje (wiem, że wersja dla cery tłustej i mieszanej ma dużo mocniejsze krycie) - ja nie potrzebuje mocnego, bo moja cera nie jest jakaś kapryśna, jedynie od czasu do czasu mi coś wyskoczy, trwałość jest naprawdę bardzo dobra, do tego przyzwoita cena, dostepność, no i świetna gama kolorystyczna.
Revlon Colorstay dla cery suchej i normalnej to zdecydowanie mój nr 1 wśród podkładów na dzień dzisiejszy.
Rozważałam nawet użycie go do mojego makijażu ślubnego, ale doszłam do wniosku, że na ten szczególny dzień chcę zainwestować w coś z wyższej półki, korci mnie Clarins Skin Illusion. :)

Edit 15.11.2013 - jednak użyłam Colorstay'a i nie żałuję! Makijaż był nie do zdarcia i pięknie wyglądał. :)

  A Wy, znacie ten podkład? Lubicie go, czy nie używałyście? 

Pozdrawiam. :)

Ps. Przypominam o rozdaniu! - KLIK.

You Might Also Like

27 komentarze