Nowości kosmetyczne ostatniego tygodnia.

11:00

Wykorzystując wolny czas, ogarnęłam też nowości, które ostatnio zagościły w mojej kosmetyczce. Nie jest może tego zbyt wiele, ale to głównie dlatego, że dopiero powoli wracam do życia, że tak powiem - bo luty był takim "roboczym" miesiącem, spędziłam go prawie w całości w domu, z córką i to były cudowne dni, ale czas się z powrotem otworzyć na otoczenie... ;) No ale:
1. Olejek rycynowy - postanowiłam wreszcie ogarnąć moje rzęsy. Kto widział moje makijaże, ten wie, że moje rzęsy nie są zbyt specjalne... Może nie są bardzo krótkie, ale też nie powalają długością, a do tego są całkowicie proste, bardzo ciężko je podkręcić... Dlatego postanowiłam je trochę podrasować, zobaczymy z czasem, czy kuracja olejkiem coś da, czy nie... 
2. Zalotka - jak już jesteśmy przy rzęsach, to warto wspomnieć też i o niej... Nie jest to moja pierwsza zalotka, stara się po prostu zużyła i wylądowała w koszu, a druga (elektryczna) jest problematyczna - zdarza mi się zapomnieć ją wyłączyć po używaniu i można się domyślić, co się wtedy dzieje z bateriami... ;) 
3. Korektor pod oczy Bell Perfect Cover - kupiony spontanicznie, wczoraj, w nowej biedronkowej szafie Bell. Taniocha, więc postanowiłam spróbować. Na razie przetestowałam dwukrotnie i póki co, efekt mnie zadowala. Ważne jest to, że korektor jest jasny i dobrze współgra z moim Revlonem, ładnie się też trzyma skóry, ale szerzej będę go testować dopiero jutro (8h na uczelni). 
4. Krem BB Lovely Skin Beautifier - zaciekawił mnie. Kosztował 9zł z groszami, więc jest chyba najtańszy ze wszystkich drogeryjnych BB. Bardzo lubię kremy BB, dlatego po sprawdzeniu odcienia (nie jest ciemny! a to ogromny plus) wrzuciłam go do koszyka. Na razie wiem tyle, że ładnie pachnie i dobrze stapia się z cerą, nie wyróżnia się na tle mojej bladej karnacji, więc na pewno będę go używać. Fajna sprawa przy codziennym, szybkim makijażu.
A propos BB - właśnie idzie do mnie BB z Avonu, ciekawe, czy będzie fajny, czy raczej niewypał... :) 
5. Tusz Manhattan Ultimate Definition - o nim nie powiem na razie nic, bo jest zbyt rzadki, musi trochę postać i obeschnąć, żeby można go było normalnie użytkować. Na plus cena i pojemność - nieduża, 6ml, czyli może uda mi się zużyć w wyznaczonym czasie (zawsze wyrzucam część tuszu, bo jest już po terminie, a nie będę kłaść przeterminowanego kosmetyku na oko). 
6. 2fazowa oliwka do demakijażu Czarna Oliwka, Bielenda - lubię produkty do demakijażu tej firmy. Awokado jest bardzo fajną dwufazą, czy ta też taka będzie? Zobaczymy, na razie muszę zużyć to, co mam, a oliwka idzie do szafki, poczeka tam na swój czas. ;) 

Jeśli zaciekawił Was któryś produkt, dajcie znać w komentarzu, postaram się zrobić recenzję. :)
A może znacie te produkty i chcecie się ze mną podzielić swoją opinią na ich temat?

You Might Also Like

3 komentarze