Kosmetyczna codzienność: pielęgnacja twarzy i makijaż.

11:00

Hej, witajcie! 
W ostatnim czasie kilka osób pytało mnie, jak pielęgnuję swoją twarz na co dzień i jakich kosmetyków używam najczęściej do makijażu. Temat ten jest, moim zdaniem, dość obszerny, dlatego stwierdziłam, że chętnie go ogarnę w jedną notkę. 
Kosmetyków, których używam prawie codziennie - na zmianę, lub zależnie od okazji - jest całkiem sporo, jak widać, dlatego podzieliłam to wszystko na zgrabne grupki.

1. Codzienna pielęgnacja twarzy. 
Żele do mycia twarzy - zawsze w mojej kosmetyczce. Lubię te nawilżające - ponieważ moja skóra jest sucha, oraz peelingujące - niestety, łatwo u mnie o suche skórki, które wyglądają nieestetycznie, gdy nałoży się na nie podkład, dlatego staram się regularnie je ścierać.
Moje ulubione żele to te z Biedronki, gdyż są naprawdę dobre - nie ustępują tym droższym, z wyższej półki, a kosztują naprawdę grosze (4,99zł, w ofercie jest jeszcze micel, którego aktualnie nie mam, bo... zużyłam :)).


Maseczki - może nie codziennie, ale często ich używam. Zazwyczaj dają przyjemne uczucie ukojenia, nawilżenia, odżywienia itp itd - zależnie od rodzaju. Czasem robię sobie maseczki domowe, z warzyw, ziół czy też z dodatkiem miodu lub mleka. 
Jeśli chodzi o maseczki "kupne", to moimi faworytami są avonowskie. Są wydaje, robią to, co trzeba, a tubki wychodzą naprawdę korzystnie, jeśli chodzi o cenę. Najbardziej lubię błotną (po lewej na zdjęciu). 


Hydrolaty - jak wiecie, używam ich od jakiegoś czasu zamiast toniku. Wiem, że dzięki temu nie faszeruję mojej skóry chemikaliami, których i tak jest pełno w kosmetykach. Lubię je za różnorodność oraz to, co robią z moją cerą - po przemyciu jest odświeżona, oczyszczona, nie ma na niej lepkiego filmu. Można je dodawać do maseczek i innych, domowych mieszanek kosmetycznych. Hydrolat miętowy będzie też idealny na lato, w formie mgiełki chłodzącej. 

(Tu następuje mała przerwa w pisaniu, bo moja córcia obudziła się na jedzonko :)). 


Kremy - używam nawilżających i tylko takich. Lubię lekkie, najlepiej o żelowej konsystencji, bo nie cierpię tłustej powłoczki na twarzy, ale niestety, ostatnio moja skóra jest ekstremalnie przesuszona i muszę się wspomóc czymś cięższym (na noc), co ją szybko i mocno odżywia oraz nawilża. W ciągu dnia, gdy nie wychodzę z domu, stosuję czasem kremy z lekkim pigmentem, które fajnie wyrównują koloryt twarzy. 

2. Makijaż.
Podkłady - stosuję zawsze, gdy wychodzę z domu i moja cera akurat tego wymaga (tzn jest w gorszej kondycji). Uwielbiam podkłady rozświetlające, bo lubię ten zdrowy blask, który dają - matowe są kompletnie nie dla mnie, gdyż moja cera się nie błyszczy i nie lubię efektu maski, który tworzą. Cięższe kosmetyki nakładam na twarz wtedy, gdy wychodzę na dłużej (np zjazd na uczelni - 12h zajęć). Na spacery, zakupy czy spotkania ze znajomymi wystarczają mi BB, choć po wakacjach na jakiś czas je odstawiłam, bo nie mogłam znaleźć żadnego dobrego. Ostatnio w moje ręce wpadł ten z Avonu i jestem nim zachwycona, ale o tym kiedy indziej :). 


Kosmetyki konturujące i wykańczające - czyli puder, róż, rozświetlacz i bronzer. Niektóre z nich czasem omijam w szybkim makijażu, jednak zawsze używam pudru. Zawsze. Nie musi być matujący, ważne, by gruntował podkład, co przedłuża jego trwałość. 


Baza pod cienie - rzecz niezbędna, moim zdaniem. Mam pewność, że mój makijaż oka będzie trwały i utrzyma się na swoim miejscu przez cały dzień. Używam praktycznie zawsze. Warto mieć w kosmetyczce bazy różnego rodzaju.


Cienie - ostatnio lubię stonowane maty i rozświetlające odcienie złota. Wydobywają z mojego oka to, co najlepsze, odwracając przy okazji uwagę od sińców pod oczami. Mój podstawowy makijaż składa się zazwyczaj z odcieni nude lub z fioletów. A mówiąc ogólnie o cieniach, wychodzę z założenia, że "nigdy dość", dlatego wkrótce uzupełnię moje zapasy o kolejne palety Sleeka. ;)


Eyelinery - prawie zawsze na moim oku. Lubię zdecydowaną, czarną i wyciągniętą na zewnątrz kreskę. Pasuje do mojego kształtu oka, nadaje mu charakteru i wyrazu. Lubię linery w różnej formie i używam ich zamiennie, zależnie od makijażu, choć zdarza mi się czasem robić makijaże bez kreski. 


Tusze do rzęs - moje rzęsy są, niestety, proste i bez wyrazu, dlatego czasem muszę się nieźle namachać, żeby jakoś ciekawie je podkreślić. Tusz jest więc niezbędny w moim makijażu, bo nie ma szans, żeby bez niego moje rzęsy wyglądały przyzwoicie. 


A mówiąc już o rzęsach, warto wspomnieć o olejku rycynowym, którego używam, by je wzmocnić i poprawić ich ogólną kondycję. Kurację zaczęłam zaledwie 10 dni temu, dlatego na razie nie widzę efektów, ale czekam cierpliwie na nie. 
No i przy okazji rzęs - kolejna, niezbędna rzecz, czyli zalotka. Przydatna rzecz, mam zwykłą i elektryczną, ale marzy mi się Shu Uemura. Może kiedyś. ;)


Szminki, pomadki, błyszczyki - kolejne produkty, w przypadku których wyznaję zasadę "nigdy dość", mam ich naprawdę bardzo dużo w swojej kosmetyczce, chyba w każdym możliwym kolorze (oprócz bezsensownych, typu: niebieski, zielony itp itd). Najbardziej lubię te w odcieniach różu - neonowe, pastelowe i fuksjowe. 


Demakijaż - to oczywiście kolejna, bardzo ważna rzecz. Najbardziej lubię micele i dwufazy. Staram się wybierać delikatne produkty, które nie podrażniają moich wrażliwych oczu. Nie cierpię produktów Ziaji do demakijażu, jeszcze nie trafiłam na nic dobrego z tej firmy. 


Pędzle - bez nich nie zrobicie dobrego makijażu! Pędzle są tak naprawdę ważniejsze od samych kosmetyków, to one są tak naprawdę głównym narzędziem w makijażu. Moje ulubione, codzienne, czyli: Hakuro H54, H74 i H79, Revlon Contour Brush, pędzel do eyelinera Infinity (taniocha z Natury, jest najlepszy ze wszystkich skośnych do linera, jakie mam) i Ecotoolsy: do pudru, do różu (choć ja używam go też do konturowania) i do nakładania cienia. 

A Wy, jakich kosmetyków używanie na co dzień, podczas pielęgnacji twarzy i makijażu?
 Jeśli macie jakieś pytania odnośnie kosmetyków, które tu pokazałam, dajcie znać w komentarzu - na pewno odpowiem. :)

You Might Also Like

7 komentarze