Korektor, na który należy uważać...

15:32

Witajcie!
Jak wiecie, w Biedronce jest teraz nowa szafa Bell, standardowo - dostępne są różne kosmetyki w bardzo dobrych cenach. Skusiłam się jakiś czas temu na korektor z tejże szafy - Perfect Cover. Cena powaliła mnie na kolana - raptem 6,99zł, a korektorów pod oczy nigdy dość... :) Mam odcień 01.

Odcień ten jest jaśniutki, miałam więc nadzieję, że będę go używać z przyjemnością. 2 dni po zakupie miałam akurat zjazd na uczelni, tak więc zamaskowałam nim swoje sińce pod oczami i - zadowolona - pojechałam na zajęcia... Jakież było moje zdziwienie, gdy - przed wykładami - poszłam do toalety i zobaczyłam na swojej twarzy brązowe plamy... Nie były to plamy jak od samoopalacza, ale miejsca, na które nałożyłam korektor, wyraźnie odcinały się od reszty mojej twarzy... Nie miałam przy sobie podkładu ani nic do poprawek, bo nie mam potrzeby noszenia przy sobie takich rzeczy - makijaż jest u mnie zazwyczaj trwały i rzadko wymaga poprawek, znalazłam w torbie jedynie mokre chusteczki - musiałam zmyć więc prawie cały makijaż, zostawiając w spokoju tylko oczy.  

Tak korektor prezentuje się od razu po nałożeniu - jak widać, odcień jest jasny, 
przyjemny, nieco jaśniejszy od skóry na moim nadgarstku. 

Tak natomiast korektor wygląda po 10 minutach - jest sporo ciemniejszy, niż moja skóra.

Szkoda, bo korektor fajnie się zapowiadał - ma przyjemną, lekką konsystencję, wygodny aplikator i estetyczne opakowanie, krycie też jest niezłe... Nie zużyję go jednak, bo przecież nie będę chodzić z brązowymi plamami na twarzy. ;) Dobrze, że kosztował tak malutko - w błoto wyrzuciłam tylko niecałe 7zł.

You Might Also Like

15 komentarze