Ulubieńcy stycznia.

08:32

Hej hej, w końcu przychodzę do Was z podsumowaniem miesiąca, ale najpierw chciałabym zaprosić na mojego drugiego bloga, którego prowadzę wraz z siostrą - umieszczamy tam makijaże krok po kroku, a już wkrótce rozszerzymy działalność i będziemy również dodawać recenzje produktów i akcesoriów do makijażu oraz porady makijażowe. Tak więc zapraszam - Hint of Tint (link). :)

Styczeń już za nami, tak więc czas na podsumowanie moich ulubieńców tego miesiąca. Zacznę od kolorówki, gdyż jest tego troszkę więcej, niż w przypadku pielęgnacji. ;) 



Najczęściej używanymi przeze mnie pędzlami były: 
- EcoTools 1200 Powder Brush - świetne, mięciutkie i delikatne włosie, nie wchłania kosmetyku, jest na tyle duży, że wystarczy kilka ruchów, by przypudrować całą buzię (na tyle polubiłam pędzle ET, że dzisiaj zamierzam dokupić sobie jeszcze flat top od nich). 
- Hakuro H74 - świetnie rozciera. Sztywny, wygodnej wielkości, nabiera odpowiednią ilość kosmetyku. 
- Revlon Contour Brush - również do rozcierania, ale delikatniejszego. Często używam do przyciemniania zewnętrznej części ruchomej powieki.  

Najczęściej używaną paletą była:
- Sleek Oh So Special (recenzja), co raczej nikogo nie dziwi po notce z recenzją, gdzie nie mogłam wyjść z zachwytu na temat jej kolorystyki. Bardzo codzienna, ale dobra też na wieczór - także wszechstronna, o świetnej trwałości i pigmentacji.  

No i na koniec kolorówki, produkty kremowe, czyli: 
- podkład Revlon CS dla cery suchej i normalnej w kolorze 110 Ivory - nareszcie odcień idealny do mojej ekstremalnie bladej cery. Podoba mi się glow, jaki daje po nałożeniu - zresztą, widoczne są w nim (przed aplikacją na buzię) malusieńkie i subtelne drobinki rozświetlające. Daje świetny efekt, wg mnie. 
- baza pod cienie E.L.F. Eyelid Primer w kolorze Sheer - dobra i bardzo tania baza do codziennego użytkowania (jak wiecie, lubię ArtDeco, ale jest nieco przyciężka na co dzień). Przedłuża trwałość makijażu i delikatnie wydobywa głębię koloru z cienia. W buteleczce cielista, na powiece bezbarwna, ale matuje powiekę i zostawia przyjemne, pudrowe wykończenie.
- rozświetlacz Technic (recenzja) - uwielbiam. Jest naprawdę świetny, bardzo długotrwały, daje piękny, naturalny i nienachalny efekt. 

No i to wszystko, jeśli chodzi o kolorówkę - chociaż było jeszcze kilka produktów i akcesoriów, które polubiłam, ale wybrałam tylko te, których używałam praktycznie codziennie z wielką przyjemnością. 

A teraz - czas na pielęgnację:
- biedronkowy micel BeBeauty (recenzja) - hit blogosfery, z tego, co zauważyłam. Używam 1,5 miesiąca, a zużyłam jak na razie 0,5 opakowania. Świetnie zmywa makijaż, pięknie pachnie, nie zostawia nieprzyjemnej powłoki, a cena - powala na kolana. Zdecydowanie zdetronizował Bourjois. 
- hydrolat różany z ZSK (recenzja) - niezbędnik w mojej codziennej pielęgnacji - na tyle go polubiłam, że nawet zapakowałam go do torby szpitalnej, żeby zabrać ze sobą na czas, gdy będę odpoczywać z córcią po porodzie. :)) 
- olejek naturalny z awokado ZSK - ostatnio używam go do ciała. Niesamowicie nawilża, wygładza, regeneruję, a przy tym bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustej powłoki na skórze. Bardzo przyjemny w stosowaniu - gęsty, prawie bezzapachowy (ma jakiś tam aromat, który ciężko określić, ale nie jest on mocny), ma ciekawą barwę - zieloną. 

To tyle, jeśli chodzi o podsumowanie stycznia.
W podsumowaniu lutego możecie się spodziewać większej ilości kosmetyków.


You Might Also Like

11 komentarze