Sleek Ultra Matts - Brights & Darks - recenzja, swatche + makijaż.

21:29

Witajcie! 
Obiecałam, że się zajmę tymi paletkami, tak więc swojej obietnicy dotrzymuję i dziś biorę pod lupę matowe paletki Sleeka, czyli Ultra Matte (Matts) V1 (Brights) i V2 (Darks). 
Sleeki - jak zawsze - przychodzą do nas opakowane w kolorowe kartoniki, które pokazywałam tutaj (link). W pudełeczkach kryją się paletki z matowego, czarnego plastiku, dość porządne, ale przy tym zgrabne i eleganckie. Otwiera się je dość topornie, o czym wspominałam przy paletkach Technic - to ten sam "mechanizm", pudełeczka są niemal identyczne. W środku jest oczywiście lusterko.


Każdy cień ma swoją nazwę, która umieszczona jest na folii, znajdującej się w środku paletki (folię można wyjąć, oczywiście, warto ją jednak zachować, by wiedzieć, jak się nazywają odcienie).

No i tak, zacznijmy od Brights: 
Kolory: Chill, Pout, Sugarlite, Dragon Fly, Pucker, Bamm!, 
Cricket, Bolt, Strike, Floss, Crete, Pow!.
Jest to bardzo wesoła i żywa paleta, kojarzy mi się troszeczkę z paletką Acid, gdzie też było kilka równie żywych kolorów... Cienie są, zgodnie z obietnicą, całkowicie matowe, odrobinkę się różnią pigmentacją między sobą - główne z tego względu, że różnią się też "twardością" - jedne są miękkie i bardzo kremowe, a inne twardsze, aksamitne. Nie zmienia to faktu, że konsystencja i aplikacja są bardzo przyjemne. Podoba mi się ta "infantylność" tej palety, bo można dzięki niej stworzyć naprawdę niebanalne kompozycje kolorystyczne na oczach, w dodatku bardzo intensywne. 

Kolory są bardzo intensywne i pięknie prezentują się na skórze.
 Bez flesza.
Z fleszem. 

Następnie - Darks.
Kolory:  Orbit, Ink, Highness, Noir, Dune, Pillow Talk, 
Thunder, Maple, Flesh, Paper Bag, Villan, Fern.
Paleta - jak sama nazwa wskazuje - ciemniejsza i bardziej stonowana. Kojarzy mi się z jesienią, prawie wszystkie te kolory są lekko przybrudzone i raczej poważne, co nie znaczy, że nieciekawe. Muszę przyznać, że ta paleta jest naprawdę niesamowita. Idealna do wszelkich smokey, nadaje się zarówno na wieczór, jak i na dzień, można na jej podstawie zbudować naprawdę bardzo dużo makijaży na różne okazje. W dodatku pigmentacja jest niesamowita. Podobnie, jak w przypadku Brights, i tutaj można zaobserwować pewne różnice w konsystencji cieni. 

A tak prezentują się one na skórze: 
 Bez flesza.
Z fleszem.

No i makijaż, który wykonałam przy pomocy obu palet: 
 
Użyte kolory: Bamm!, Cricket i Dragon Fly z Brights oraz Noir i Fern z Darks.

Podsumowując: uwielbiam te paletki. Są rewelacyjne - pigmentacja jest niesamowita, trwałość naprawdę świetna (cały dzień, choć ja używam bazy, nie wiem, jak zachowywałyby się bez niej), a do tego cena - uważam, że 30-35zł za 12 cieni takiej jakości to naprawdę nie jest wygórowana kwota. ;) 
Polecam z całego serca, ja jestem nimi zachwycona i nie są to na pewno ostatnie Sleeki w mojej kolekcji - już się "czaję" na inne kompozycje kolorystyczne. ;) 

Jeśli chcecie recenzję paletki Oh So Special, dajcie znać w komentarzach, postaram się ją zrobić w najbliższym czasie (jeśli mnie natura nie skieruje do szpitala ;)).

You Might Also Like

13 komentarze