Tisane - balsam na spierzchnięte usta.

09:45

Dziś co nieco na temat Tisane. Jest to bardzo znany balsam do ust, jeśli jednak nie miałyście z nim do tej pory do czynienia lub nigdzie o nim nie słyszałyście, zapraszam do przyjrzenia się mojej recenzji.
Opakowanie jest proste i estetyczne. Ma ładny kolor i sympatyczny akcent w postaci czerwonych ust nad logiem kosmetyku.
Otwieranie czy zamykanie nie sprawia problemu. Słoiczek jest dość charakterystyczny, łatwo go znaleźć w torebce, nie myli się z innymi kosmetykami do pielęgnacji ust.

Skład (KWC): Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin. 

...czyli: wosk pszczeli, oliwa z oliwek, emolient, wazelina, olejek rycynowy, miód, ekstrakty roślinne, woda, alkohole, emolient (tłuszcz), witamina E, aromat.

Skład jest przyzwoity. Nie ma tu parabenów, PEGów i innego syfu w tym stylu.

Co mówi o nim producent? 

"Balsam wygładza, nawilża, odżywia, regeneruje szorstkie, spierzchnięte usta. Chroni przed niekorzystnym działaniem mrozu, wiatru, słońca, deszczu." 
Czyli krótko, zwięźle i na temat. Nie ma tu obietnic, których nie da się spełnić - balsam ma po prostu działać.


W środku znajduje się kosmetyk, który kolorem przypomina miód. Konsystencja jest stała, nie rozpuszcza się pod wpływem temperatury, ale wiadomo, że na mrozie jest troszkę twardszy (nie jest to jednak taka różnica, jak np w Carmexie w tubce). Ja nie nakładam go raczej palcami - w domu używam swojego pędzla do pomadki, a w torebce noszę drugi pędzelek - mały i zamykany. W ten sposób aplikacja jest łatwa i higieniczna, nie trzeba się martwić o ewentualne bakterie czy też tłustą powłoczkę na palcach. 

Działanie jest długotrwałe, balsam potrzebuje kilku godzin, by zniknąć z ust, a więc nie wysycha, jak większość pomadek, które przy okazji wysuszają przy tym usta. Stosuję go na na noc - kładę na usta grubą warstwę i idę spać. Rano budzę się z gładkimi ustami, na których wciąż jest troszkę balsamu. Nakładam go też pod szminki lub solo, przed każdym wyjściem z domu. 

Balsam jest dość tłusty, ale nie przeszkadza w niczym. Dobrze łączy się z pomadkami i przedłuża ich trwałość. Ma delikatny smak, słodkawy. Nie jest on mocno chemiczny, czuć w nim wosk, miód i wazelinę.

A tak wygląda na ustach.

Zdjęcie celowo zrobiłam z fleszem - nawet przy mocnym świetle nie daje mocnego połysku. Balsam jest praktycznie niewidoczny, dlatego z powodzeniem mógłby go używać mężczyzna.

Moja opinia: Balsam kupiłam zupełnie przypadkiem, gdy poszłam do apteki po gaziki jałowe, a przy okazji spytałam o jakiś lek na usta. Jak już pisałam przy okazji recenzji Carmexa (tutaj), moje usta są BARDZO wrażliwe i wymagające... Po 2 tygodnia regularnego użytkowania Tisane, mogę śmiało stwierdzić, że pomaga mi. Wyleczył moje usta z pęknięć, suchych skórek i innych, wywołanych przez mróz i wiatr problemów. A straciłam już nadzieję, że jakikolwiek tani i ogólnodostępny środek mi w tym pomoże. 

Tisane został moim KWC i na pewno się z nim nie rozstanę, choć zamierzam jeszcze wypróbować Carmex w słoiczku (który jest aktualnie w promocji - 6,99zł w Rossmanie). :) Polecam! 

A Wy, znacie Tisane? Używałyście? Jakie są Wasze wrażenia na jego temat?




You Might Also Like

4 komentarze