Najlepsze w 2012: kolorówka + zakupy z ZSK.

12:08

Zgodnie z obietnicą, dziś skupiam się na kolorówce. :) Akurat mam chwilę wolnego, bo czekam na niezbędne składniki do mojego ciasta, postanowiłam więc zająć się notką. 

Produktów nie jest może bardzo dużo, ale wybrałam tylko te, które mnie czymś pozytywnie zaskoczyły i używanie ich sprawia mi przyjemność.
 Co nieco o każdym produkcie i dlaczego właśnie on (kolejność bez znaczenia): 
 
1. Baza silikonowa, Delia.
Przyjemna konsystencja - bardzo kremowa, delikatna, nie czuć jej na skórze. Nie zostawia nieprzyjemnej powłoczki. Szybko się wtapia. Nie pachnie za bardzo. Fajnie się jej używa i naprawdę przedłuża trwałość makijażu (miałam okazję przetestować też podobną bazę firmy Soraya, która jest 3 razy droższa, a nie zachwyciła mnie, ta wypadła dużo lepiej). Dobra na wszelkie imprezy, większe wyjścia - na co dzień jej nie używam, bo makijaż na mojej twarzy i tak długo się trzyma. Cena - ok 14zł. 

2. Bronzer (tak, bronzer, a nie brązer, ta nazwa pochodzi od bronzing powder)
 - a raczej puder nr 05, Inglot.
Świetny. Uwielbiam go. Dostałam w prezencie od siostry (buziak! :*), jest idealny - pigmentacja mnie powaliła na kolana, trwałość doskonała - cały dzień bez poprawek. Pięknie się wtapia w podkład i nie ma problemu z rozprowadzeniem go, kolor można łatwo stopniować. Ceny nie znam.
Tutaj powinnam zresztą zaznaczyć, że wszystkie kosmetyki firmy Inglot są świetne, powoli rozbudowuję swoją kolekcję tej marki i jestem bardzo zadowolona. :) 

3. Płyn do pigmentu (jak Duraline), Kobo. 
Naprawdę świetna rzecz. Mały, ale bardzo wydajny, może zrobić cudowny, baaaaardzo trwały eyeliner z każdego cienia. Kosmetyk po zmieszaniu z płynem robi się wodoodporny, pogodoodporny i tak dalej. Kolor nie blaknie, trzyma się cały dzień, a nawet po 10h na oku ciężko go zmyć. Wygodny aplikator z przyciskiem na zakrętce. Cena - ok 20zł (ale często są promocje na niego i można wtedy kupić za 10zł, tyle ja zapłaciłam). 

4. Mój osobisty KWC - tusz I Love Extreme, Essence. 
Tusz, który naprawdę uwielbiam. Daje najlepsze efekty spośród wszystkich maskar, jakie do tej pory stosowałam (pobił nawet moją ulubioną do tej pory maskarę - Masterpiece Max od MF). Z początku przeszkadzała mi ta wielka szczotka, ale z czasem nauczyłam się nią operować i efekty są genialne. Uwielbiam i na pewno kupię jeszcze nie jeden raz. Cena - 13zł. 

5. Baza pod cienie, ArtDeco.
Najlepsza ze wszystkich. Genialna. Daje naprawdę rewelacyjne efekty, jest meeeegawydajna, ma fajną konsystencję (kremową, a nie gumową, jak niektóre bazy, np Virtual). Mały minusik za opakowanie, przy takim zużyciu, jakie jest widoczne na zdjęciu, w grę wchodzi wyjmowanie jej stamtąd pędzelkiem/patyczkiem, palcem się nie da, bo zwyczajnie wejdzie duża jej ilość pod paznokieć. ;) Jest to jednak minus, powiedzmy, estetyczny, który nie wpływa na walory samego produktu. Cena - ok 35zł. 

6. Puder BabyDream, Rossmann.
Już o nim wspominałam a propos pielęgnacji podczas ciąży, gdzie napisałam o nim całkiem sporo, używałam go też w fioletowym makijażu krok po kroku. Zaskoczył mnie pod względem trwałego matu na twarzy, jest naprawdę świetny. Do tego cudowna wydajność, piękny skład i ogromna pojemność za grosze. Cena - ok 6zł, również często w promocji - ja kupiłam za 4zł. 

6. Lakiery Pretty, Flormar.
Jeśli szukacie taniego lakieru, który występuje w wielu pięęęęknych kolorach, a do tego ma świetną trwałość - przynajmniej 5 dni, to polecam te właśnie lakiery. Dobrze kryją, długi się trzymają, nie odpryskują, tylko ścierają się, do tego są taniutkie. Dziś na moich paznokciach zagości to piękne srebro. :) Cena - 6zł/szt. 

7. Szminka Hydra Renew w kolorze 180 Vintage Pink, Rimmel. 
Dostałam ją w prezencie od narzeczonego na dzień kobiet albo walentynki 2012, nie pamiętam. :) Kolor wybrał idealny - taki, jakie lubię, czyli zimny z różowymi tonami. I za to uwielbiam tę szminkę - za ten jedyny w swoim rodzaju kolor, który ciężko ująć na zdjęciach, ale i tak wyszły całkiem nieźle. ;) Definitywnie jest to moja ulubiona szminka i najczęściej jej używam. :) Do tego nie wysusza moich ust na wiór, jak większość produktów tego typu, jest bardzo trwała (spokojnie kilka godzin przy jedzeniu i piciu), no i ma świetną pigmentację. Cena: ok 20zł. Na górze - zdjęcie w świetle sztucznym.
Tak wygląda w świetle dziennym (kolor bardzo dobrze odwzorowany): 
A tak na ustach: 


Na koniec chciałam dodać jeszcze zapowiedź recenzji z zakupów w sklepie Zrób Sobie Krem. 
Zamówiłam lanolinę (80g), hydrolat z róży (już teraz mogę powiedzieć, że PIĘKNIE pachnie), naturalny olejek avocado, mocznik, a do tego otrzymałam próbkę korundu (do peelingu). Wraz ze mną zamówienie składała moja przyjaciółka, która zamówiła hydrolat rumiankowy, zieloną glinkę, ten sam olejek i również mocznik. Możecie się więc wkrótce spodziewać recenzji - na pewno ocenimy hydrolaty i olejki, kumpelka pewnie doda od siebie opinię na temat glinki. :) 
Na razie ogromny plus dla sklepu za to, że zamówiłyśmy te rzeczy w nocy z czwartku na piątek, a dziś (poniedziałek) już do mnie doszły. Cieszy mnie to. :) To moje pierwsze zamówienie, ale na pewno nie ostatnie. :)
Czekam też na paczkę z olejkami i mydłem od Choisee (te produkty mają naturalne, bez parafiny i innego syfu, tak więc skusiłam się, bo 60% zniżki i przesyłka gratis to fajna okazja). Jak przesyłka już do mnie przyjdzie, na pewno co nieco o tym tu napiszę. :) 

No i na koniec chciałabym Wam życzyć wesołych, pogodnych, radosnych świąt w rodzinnym gronie. :)







You Might Also Like

10 komentarze