Kosmetyki: tanie = dobre.

13:24

Hej!
Powiem szczerze, że lubię kosmetyki. Zwłaszcza te tanie i dobre, o prostym składzie, których jest w sklepach na pęczki, ale mimo kuszącej ceny i dobrej zawartości, przegrywają z kosmetykami wielkich koncernów. Często sprawdzam takie kosmetyki - nie wszystkie okazują się hitami (wtedy zużywam je jak najszybciej lub komuś oddaję), ale jest dużo takich, które śmiało przewyższają swoje droższe odpowiedniki. Dzisiaj chciałabym przedstawić kilka kosmetyków, które goszczą na mojej półce od dość dawna i często do nich wracam (jeśli mam taką okazję). 
Naprawdę nie przepadam za wydawaniem dużych pieniędzy na pielęgnację, tym bardziej, jeśli wiem, że w niższej cenie mogę mieć coś podobnego, a czasem nawet lepszego. Nie wierzę w zbawienne właściwości szamponów z kilometrowym składem, ani w balsamy, w których jest kilogram silikonów i innych zapychaczy, a niestety takich jest na półkach najwięcej. Nigdy nie kupiłabym też kremu do twarzy za 50-100zł, bo jedyne, czego wymagam, to nawilżenie (czasem delikatne, czasem mocniejsze, bo moja cera od czasu do czasu lubi się trochę przesuszyć). 
 Podobnie jak na twarzy, skóra na moim ciele nie jest wymagająca, lubię ją delikatnie wypielęgnować od czasu do czasu fajnym balsamem, ale nie muszę robić tego codziennie. Ważnym czynnikiem jest więc dla mnie zapach, konsystencja oraz czas, jaki dany kosmetyk potrzebuje do wchłonięcia się.

Balsam Be Beauty Green Nature, niestety limitka - dostępny był w Biedronce przez bardzo długi czas, kosztował TYLKO 4,99zł za 200ml. 
O balsamie tym dowiedziałam się z Wizażu, gdzie był wychwalany pod niebiosa - jeśli o mnie chodzi, dałabym mu naprawdę wysoką notę za działanie. Delikatnie nawilża, skóra jest po nim wygładzona i pięknie pachnąca, mam wrażenie zdrowego odżywienia, gdyż skład balsamu jest całkiem fajny i dość prosty. Szybko się wchłania i nie zostawia na ubraniach plam. Jedyny minus to to, że był limitowany, jednakowoż w niektórych Biedronkach wciąż można go dostać. Swój mam od stycznia, używam od czasu do czasu, mam jeszcze 3/4 tuby - jest wydajny. 

Żel Be Beauty z serii Spa - Bali. 4,99zł za 300ml, dostępny również w Biedronce. 
Żel ten jest moim definitywnym nr 1 spośród wszystkich żeli, jakich używam na co dzień (nie jestem w tej kwestii monotematyczna, w mojej łazience stoją 4 różne żele i używam ich na zmianę). Kocham jego zapach, konsystencję, wydajność oraz fakt, że delikatnie peelinguje skórę. Aktualnie jestem w trakcie zużywania trzeciej butelki. 

Multiodżywczy krem regenerujący do skóry suchej i bardzo suchej, Be Beauty, kolejny kosmetyk z Biedronki. ;)  6,99zł za 300ml.
 Używam go do twarzy, gdy zbyt mocno się przesusza i na brzuch, by uniknąć ciążowych rozstępów. Jak na razie sprawdza się idealnie - bardzo mocno nawilża, ładnie pachnie, nie wchłania się bardzo długo, ale też nie ekspresowo, skład jest średni, ale działa bardzo dobrze i jest megawydajny. Używam go na noc, żeby miał czas, by zadziałać. :)

Szampon z czarnej rzepy - Malwa. 3,99zł za 300ml.
Moje włosy w ostatnim czasie strasznie zmarniały. Winne są hormony, które aktualnie szaleją w moim organizmie, pracując nad moją córką ;). W każdym razie włosy potrzebowały dobrego oczyszczenia i odpoczynku od oblepiaczy. Kupiłam więc zwykły szampon z czarną rzepą, którego zapach nie zachwyca, ale na włosach (moich) nie jest wyczuwalny, zwłaszcza, jak już wyschną po myciu. Zachwyca mnie natomiast jego działanie, gdyż włosy po jego użyciu skrzypią, są lśniące, sypkie i lekkie. Dłużej pozostają świeże. Tego właśnie chciałam.
Szampon niestety ma SLS w składzie, ale to jedyny składnik, który mi w nim przeszkadza, poza tym jest bardzo prosty i krótki. 

Wazelina biała, Ziaja - 2,50zł/30ml. 
 Wydajne i najprostsze na świecie lekarstwo na suche skórki - na ustach, nosie (zwłaszcza, po moim ostatnim przeziębieniu), łokciach czy kolanach. Łagodzi, odbudowuje i sprawdza się w każdej sytuacji. Stosuję grubą warstwę na noc, a rano stan skóry jest już o wiele lepszy. Świetna na zimę. 

Mus do ciała o zapachu brzoskwini i mango, Tutti Frutii Farmona - ok 11zł/300ml. 
 Wydajny, pięknie pachnący balsam o lekkiej konsystencji. Delikatnie nawilża, ale najbardziej lubię w nim to, że pachnie bardzo długo - smarując się nim rano, wieczorem wciąż mogę wyczuć cudowny zapach owoców, a gdy kładę się spać z nim na skórze, pościel pachnie przez kilka dni. Przypomina mi jogurt. Zamierzam wypróbować jeszcze ten melonowy. :)

Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu, Awokado, Bielenda - ok 8zł za 125ml (ja kupiłam za 3,99zł w promocji w Biedronce, ale za cenę regularną również bym się na niego skusiła).
 Moje oczy są dość wrażliwe i podatne na podrażnienia, dlatego do płynów do demakijażu podchodzę bardzo powoli i z dystansem. Ten mnie nie zawiódł - nie dość, że łatwo zmywa makijaż łącznie z tuszem do rzęs, to jeszcze w dodatku moje oczy wcale od tego nie cierpią. Jest bezzapachowy, fazy łatwo się mieszają, a wydajność jest powalająca - używam codziennie już prawie od miesiąca, a wciąż jest prawie pełna butelka.
 
Maseczki do twarzy z serii Planet Spa, Avon - 9-10zł/szt (75ml).
Bardzo lubię te maseczki i systematycznie do nich powracam od dość dawna. Nie podrażniają mojej cery, każda robi to, co ma robić, skóra jest po nich odżywiona i gładka. Używam ich dla czystej przyjemności od czasu do czasu, gdy siedzę akurat w domu i mam wolną chwilkę. Najbardziej lubię błotną (nr 3 od lewej na zdjęciu). Ostatnia, czyli z algami - mój najnowszy nabytek, niestety nie powala mnie na kolana ze względu na to, że ma dużą zawartość alkoholu, a ja w ostatnim czasie unikam kosmetyków tego typu. Niemniej jednak, jeśli komuś to nie przeszkadza, to jest fajna, a pozostałe, czyli 1,2 i 3 polecam z całego serca. :) 
Od lewej: Tajski Kwiat Lotosu, Japońska Sake, Błotna (Morze Martwe), Z Algami (Grecka).  

You Might Also Like

3 komentarze